Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Śmiech Chryzypa” (odcinek dziewiętnasty - ostatni)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 12 maj 2021

Jerzy Żelazny 

 

KAŹŃ

- Delikwent, może usiąść na skarpie strzelnicy – zlitował się kapitan czarnych krawatów, bo Fryz Jerski nadal stał na miękkich nogach, podobny do bezlistnego krzewu  jarzębiny, w którym wiatr uwiązł, chwiał nim, natrząsał się, zdmuchnął wcześniej wszystkie liście, chichotał między nagimi patykami gałęzi.
- Chce pan papierosa? – zapytał się ku zdumieniu chłopaków w czarnych krawatach, którzy usiedli na darni, a kałasze ułożyli  między dolnymi kończynami. Jeden z wojaków z kałasznikowem gotowym do strzału zajął miejsce w pobliżu delikwenta, a siadając szepnął, tylko niech pan nie próbuje uciekać, poczęstuję serią jak nic, na pewno trafię, celnie strzelam, a to niehonorowo zginąć podczas ucieczki.
- Pan  odpowie dowódcy -  bo Fryz Jerski milczał, trzęsąc się na siedząco bardziej niż, gdy stał, patrząc w wycelowane w jego pierś lufy karabinów. Machinalnie wtedy policzył tych, którzy celowali w jego pierś i głowę. Jest ich sześciu, siódmy kapitan, czy rzeczywiście kapitan, nie miał na pagonach gwiazdek, tylko znak geometryczny - dwa trójkąty zachodzące na siebie. Jerski domyślił się, że to dystynkcja oznaczająca kapitana w tej dziwnej formacji, kapitanem bowiem tytułowali go żołnierze, którzy poza czarnymi krawatami nie posiadali żadnych innych odznak. Ubrani w robocze żółte kombinezony, w jakich chodzą do roboty hydraulicy, tylko na głowie czarne furażerki  czyniły z nich formację wojskową, odróżniając od ulicznych sprzątaczy, bo i takie skojarzenia nasunęły się Jerskiemu.  Mimo fatalnego położenia jego myśli wędrowały złośliwymi ścieżkami, nawet pozwolił sobie na chichot wewnętrzny, co było oznaką, że nie bał się śmierci, przeciwnie, wyczekiwał na nią, gdyż przeraziła go myśl, że już nikt – to mu wmówiono - od niego niczego nie oczekuje, nawet Lilli, ona nie odbierała jego  telefonów, sama też nie dzwoniła, owszem, raz jeden udało im się połączyć, ale rozmowę przerwano, coś musiało się stać, więc nic po mnie na tym świecie, nadciąga starość chorobliwa, bolesna, niewładna, z siusianiem pod siebie… Tak, przekonywali go  w Sekcji Przedsennej - nadszedł czas, by stanąć przed plutonem egzekucyjnym, to honorowa śmierć. Jeśli go rozstrzelają, co prawda z idiotycznego powodu, ale taka śmierć lepsza, bardziej godna, niżby miał skądś się zsunąć niczym Bohumil Hrabal ze szpitalnego piątego piętra, gdy już nie potrafił znieść życia.

Czytaj więcej: „Śmiech Chryzypa” (odcinek dziewiętnasty - ostatni)

Nominacje do Nagrody Poetyckiej ORFEUSZ

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 04 maj 2021

 

Do 10., jubileuszowej edycji  Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego ORFEUSZ zgłoszono 259 tomików poetyckich wydanych w Polsce w 2020 roku. Jury w składzie: Antoni Libera, Jarosław Ławski (przewodniczący) Bronisław Maj, Anna Legeżyńska i Marek Zagańczyk (sekretarz jury Wojciech Kass), nominowało dwadzieścia tomików, z których następnie wyłoni finałową piątkę oraz zdecydowało o  czterech nominacjach do nagrody Orfeusza Mazurskiego. 

Lista nominowanych tomików w kolejności alfabetycznej:
1. Anna Augustyniak, Między nami zwierzętami, Wyd. słowo/obraz/ terytoria, Gdańsk
2. Józef Baran, W wieku odlotowym, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań
3. Sebastian Brejnak, Filo, Wyd. Literackie, Kraków
4. Tadeusz Dąbrowski, Scrabble, Wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
5. Izabela Fietkiewicz-Paszek, Lipiec na Białorusi, Wyd. Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin
6. Robert Gawłowski, Pył, Wyd. Akwedukt, Wrocław 
7. Robert Gmiterek, Oikoumene, Wyd, Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa
8. Andrzej Kopacki, Sonety, ody, wiersze dla Marianny, Wyd. Forma, Szczecin
9. Jerzy Kronhold, Długie spacery nad Olzą, Wyd. Literackie, Kraków
10. Ewa Ledóchowicz, Sekwoje, Wyd. WBPiCAK, Poznań
11. Jacek Łukasiewicz, Cięcia, Wyd. J. Jacek Bierut, Wrocław
12. Tomasz Ososiński, Dom Andersena, Wyd. MBP im. K.C, Norwida, Świdnica
13. Uta Przyboś, Wielostronna, Wyd. Forma, Szczecin 
14. Marek Rapnicki, Pan Amo prosi o głos, Wyd. Test, Lublin
15. Tomasz Różycki, Kapitan X, Wyd. A5, Kraków
16. Solorz Janusz, Dziecinada, Wyd. Zaułek Literacki Pomyłka, Szczecin
17. Dorota Szatters, Warszawskie Jeruzalem, Wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
18. Aleksander Wierny, Częstochowa, Wyd. Fundacja Duży Format, Warszawa 
19. Urszula Zajączkowska, Piach, Wyd. Warstwy, Wrocław
20. Adam Ziemianin, Jesienne linie papilarne, Wyd. SPP/o. Kraków, Kraków

Czytaj więcej: Nominacje do Nagrody Poetyckiej ORFEUSZ

Notatki na marginesach (45)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 03 maj 2021

Bartosz Suwiński

 

KOTLINA. SMOLAKI

1.
Szczapki nie chcą się palić.

2.
Jadę do Prudnika – stąd pochodziła Felicja Bauer, kobieta z którą Franz Kafka spędził kilkanaście miesięcy, a której rodzice spoczywają na tutejszej nekropolii –  do Willi Frankla. Okazały budynek – pozostawił go po sobie międzywojenny, żydowski przedsiębiorca, założyciel fabryki, która po wojnie została przechrzczona na firmę Frotex, skąd ręczniki trafiały pod różne strzechy, i również poszły na dno z samym Titanicem – to architektoniczny cymes. Otóż jadąc do tegoż Prudnika – kiedy Równina Prudnicka rozciąga się od lewej strony, usłana zielonymi polami, przeciętymi polnymi ścieżkami, rzuconymi skąpo leśnymi ambonami, a cieniem Gór Opawskich, z prawej i  śniegiem zalegającym w wysokich partiach –  słuchałem walców Chopina (wtedy tego: Op. 64, No. 2 in C sharp minor, piano: Cyprien Katsaris). I zatrzymałem się na poboczu. I zobaczyłem wiecheć róży na którym topniał spłachetek śniegu i pomyślałem, że muzyka jest otuliną na nasze wyrywające do przodu serca i że zawsze mówiąc o zmysłach i uczuciach, poczciwy frazes, jest nam najbliższy.

3.
Quo Vadis. Powieść o tym, że nieumiejętność kochania odpowiada za wewnętrzny stupor. Proza o tym, że aby samemu się ze sobą skontaktować i duchowo zintegrować, potrzebujemy drugiego człowieka. O słowach rzucających wyzwanie pustce. O tym, że słowa mogą zaspokajać na chwilę głód, jak owoce. Kiedy zapytałem siebie dokąd zmierzam, gołąb sfrunął na parapet. I wyrwał mnie ze strony.

4.
„Nie mów do mnie. Jestem zły na Ciebie, bo brzydkie słowo mi powiedziałeś. Tata, ty jesteś niegrzeczny”. „Co było, trzeba mówić w czasie przeszłym, czego nie ma, innym językiem” (Piotr Sommer).

Czytaj więcej: Notatki na marginesach (45)

Zwierzokumoter waplak*

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 30 kwiecień 2021

 Anatol Ulman

 

Z ogromnym szacunkiem dla chłopskiej przebiegłości, dla pokrętnej mieszaniny uległości i chamskiej buty, z dumą opowiadają po wsiach polskich o cwanym zwierzokumotrze, które powszechnie nazywa się waplakiem.

Mówi się, że chytrus waplak powstał z przypadkowego parzenia się importowanego na potrzeby wsi szakala ze zbiegłą z klatki cyrkową hieną. Ale w naszym narodowym bestiarium nie ma zwierzaków afrykańskich. Istnieje tylko chytrusieńki lisek i wroga wszelkiej kulturze słowiańska świnia błotna. To ich połączył szalony szał miłosny w rozkisłym dole za jakąś chlewnią, gdzie gromadzi się i buzuje złotobarwna polska gnojowica.
Produktem zaś stała się przemyślna wiejska szelma o kamiennej, nieprzeniknionej  twarzy sprytnego idioty, bezmózgiego spryciarza, sfinksa w strażackiej rogatywce. Waplak jednoczy w sobie wszystkie walory kmiecia nadwiślańsko-nadbużańskiego. Jest bezwzględnym dla obcych, wyprutym z każdej wrażliwości chłopskim ksobnym egoistą.

Zwierzę to, zresztą przystojne jak poniektóry wyprany i wypomadowany parobczak w niedzielnym wyprasowanym uniformie, jest w istocie haniebnym wytworem demokracji szlacheckiej, w której człowiekiem był jedynie wąsaty, podgolony, uzbrojony w szablę ciemniak, bezmyślny sługus magnaterii ubrany w zapożyczony od Turków komiczny raczej strój. Dla takiego sarmaty pracujący nań całe życie w gnoju, wyzuty z ludzkich praw, bosy chłop, gnieżdżący się w kurnej brudnej chacie, był tylko feudalnym niewolnikiem, gorszym i mniej cennym od zwierzęcia. Kmieć ów, by jakoś okrutnych  warunkach przeżyć, instynktownie (ewolucyjnie) wykształcił w sobie dwie pomocne we wszelkim trwaniu cechy: manifestowanie psiej uległości wobec pana i jednocześnie lisią chytrość w jego oszukiwaniu, w istocie będącą rodzajem głębokiej pogardy dla prześladowcy. Oto duchowe dziedzictwo waplaka. To dlatego nie ma we wnętrzu tej istoty ani pojęcia sumienia, ani  godności czy honoru, ani wrażliwości czy współczucia dla obcych czyli spoza wsi. Jego odwieczne środowisko stanowią bowiem tylko umiłowani krewni oraz  kumy i kumotrzy, na których się opiera i którzy go fanatycznie, bezwzględnie wspierają w każdym czynie, zwłaszcza w podłościach i niegodziwościach służących interesom z reguły spokrewnionej gromady.

Czytaj więcej: Zwierzokumoter waplak*

„Raport z czasów zarazy” Tadeusza Zawadowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 29 kwiecień 2021

Leszek Żuliński

 

WIERSZE GŁĘBOKO INTROWERTYCZNE

Tadeusz Zawadowski przysłał mi aż dwa tomiki wierszy. Pierwszy wydany w roku ubiegłym, drugi teraz – w roku 2021.
Pozwólcie, że zajmę się tomikiem drugim, czyli  jeszcze „pachnącym świeżością”. Niemniej jednak oba te zbiory są poniekąd zbliżone do siebie, a to z tego powodu, że ich dykcja jest między innymi podobna oraz polegająca na dosyć „szerokiej frazie”.
 Otwieram ten drugi, nowy tom (pod tytułem raport z czasów zarazy) i od razu chcę Was wciągnąć w pierwszy wiersz pod tytułem najgorsze. Oto on: najgorsze składa się zawsze po cichu jak kot. nie usłyszysz / nie zauważysz jak wejdzie do twojego domu. z czasem /  jego sierść będzie wszędzie. na meblach  na podłodze nawet / na pościeli. przyklei się do rąk później do jedzenia i do / szklanki z herbatą. zaczniesz się dławić ale będzie już / za późno. zabraknie powietrza i twoje oczy będą / przypominać wyrzuconą na brzeg martwą rybę. wtedy  / najgorsze zacznie tulić się do twojej zony i dzieci // opowiadając im bajki na dobranoc.
 Przyznacie: osobliwa jest to treść i dykcja. Ale zdarza się czasami, że bywa coś zupełnie innego, choćby na przykład taki „wierszyk” pod tytułem zapadanie się. Posłuchajcie: wyjmuję słowa z wierszy. siebie / z lustra. już // mnie nie ma.

Czytaj więcej: „Raport z czasów zarazy” Tadeusza Zawadowskiego