Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Nieludzka ręka” Marcina Królikowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 05 kwiecień 2020

Leszek Żuliński

POEZJA INNA NIŻ INNE

 To pierwsze moje zetkniecie z Marcinem Królikowskim, o którym dotychczas nie słyszałem, choć obaj mieszkamy w Warszawie. Wydał to tej pory dwa tomiki, a ten – pod tytułem Nieludzka ręka – ukazał się niedawno, w roku 2019. Notka na plecach okładki informuje, że tomik, który recenzuję otrzymał w Konkursie Literackim Miasta Gdańska nagrodę imienia Bolesława Faca.
 Kłopot będę miał z cytowaniem wierszy, bo niemal wszystkie są sporego formatu, a na dodatek pisane bardzo szeroką frazą. No ale zrecenzować tomik, to powinność mojego fachu.

 Na początek przeczytajcie wiersz pt. Transmutacja. Oto on: Wyrośliśmy z roślin w pierwszych kroplach rosy, / ktoś bardzo ciekawy bólu w jeszcze ślepe oczy wbijał / pustą igłę słońca, potem wyssał soki, napełniał alembik / naszą płynną duszą, cierpliwie rozcierał w miseczce moździerza / światło odłupane z tabletki księżyca i kwiatów paproci, / i tak stworzył wieś, i była alchemia // Potem nasze skóry wytrawione z ognia układał na stole, / czasem głaskał chropawą fakturę, drewniejące palce / przytykał do ust, kreślił kredą znaki i szeptał zaklęcia, / krzątał się po zapadłych chatach, pleśniejących izbach, / z twarzą rzeźbioną mistycznym obłędem łamał nam łodygi, / i tak powstał herbarz, i ze wsi wyszliśmy.

Czytaj więcej: „Nieludzka ręka” Marcina Królikowskiego

Borsalino*

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 04 kwiecień 2020

Jerzy Żelazny                                

Fryz Jerski przypomniał sobie - przecież w podobny sposób, jak panią o włosach anielskich w niebieskie pasemka, z pieprzykiem nad górną wargą, poznał Lilli – też naszedł ją, ale sam, gdy całkiem naga, skryta nieco między kępami nadrzecznych krzewów berberysu, cieszyła się słońcem zsyłającym na jej ciało dyskretny brąz. Zobaczywszy go, chciała się otulić  kocem, na którym leżała, a  słońce eksponowało  jej tęskne  kształty, ale też kuszące, baraszkując czule na krągłościach, niczym narzeczony w pierwszych dniach ich nieprzytomnego zauroczenia.
- Niechże pani nie skrywa tego, co zachwyca… Przypominasz Wenus - zaczął bez namysłu i od razu forte, i nieco śmiesznie, z czego zdawał sobie sprawę. Przesunął słomkowe borsalino na tył głowy i ten gest sprawił, że poczuł się pewniej, nie zamilkł, mówił w sposób kwiecisty, trochę bufoński. -  Mam wrażenie, że zerknąłem na obraz Sprangera, ujrzałem Wenus w cudownym rozkwicie, a Adonis, który był ledwie jej tłem, całkiem okrył się cieniem. Jej cieniem.
Skwitowała jego słowa uśmiechem pokrętnym, chociaż zabrzmiał swobodnie, a nawet rozrzutnie. I zrezygnowała z otulenia się szarym kocem w czerwonawą kratę.
- Jednakże jest to sytuacja krępująca, wstydliwa. Proszę nie patrzeć tak natarczywie.
- Wstydliwa? Przecież twoja nagość, pani, sugeruje, że wymknęłaś się z innego obrazu, również w roli Wenus, z Sądu Parysa Rubensa, jesteś tą, którą on uznał za najpiękniejszą kobietę, czyli Wenus właśnie.

Czytaj więcej: Borsalino*

„Kryminały i romanse” Grzegorza Pełczyńskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 03 kwiecień 2020

Ewa Laskowy

UROK MINIATUR

„Kryminały i romanse” to zbiór niewielkich opowiadań (właściwie opowiastek), autorstwa Grzegorza Pełczyńskiego. Rzecz została opublikowana przez Instytut Wydawniczy Świadectwo” w 2019 roku.

Zbiorek dzieli się na dwie części: pierwszą stanowią kryminały, a drugą – romanse. W środku znajduje się też niespodzianka w postaci dwóch dodatków nadzwyczajnych: thrillera – „Opowiadanie grozy” oraz „Gości z kosmosu”. Całość wydano w minimalistycznej formie, co podkreśla niewielką objętość poszczególnych tekstów.

Każda z opowiastek to kwant niekonwencjonalnego humoru, połączonego z oczywistym przedstawieniem bohaterów oraz ich osobliwych cech. Pani Zenobia jest nieustraszona przy spotkaniu z włamywaczem i w kilka minut zmienia całe jego życie. Pani Balbina tryska opryskliwością, a jej dusza jest czarna jak smoła. Pani Mariola grzeszy nadwyżkową  wnikliwością.

Czytaj więcej: „Kryminały i romanse” Grzegorza Pełczyńskiego

Notatki na marginesach (32)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 02 kwiecień 2020

Bartosz Suwiński

KOTLINA. PLUM, PLUM, PLUM

1.
Sroka nad strugą wybiera dziobem grudki gliny. Z największą z nich, leci nad liniami energetycznymi, a w słońcu mieni się refleksami, których nie spotkasz w języku. Janek do mnie podczas dzisiejszej kąpieli: „Ale ty masz oczy zmęczone”. I: „Szaławiła siedzi”. To zaczynam się prężyć i wydurniać, ściągam koszulkę i napinam bicepsy, a Janek kwituje: „Tata, ty jesteś głupi”.

2.
Krokusy pod magnolią. Przylaszczki pod świerkiem. Z kronikarskiego obowiązku odnotuję tylko, że pierwsza mucha pojawiła się trzynastego marca, a biedronka dwa dni później, natomiast osiemnastego o szybę uderzył bąk. Ponadto kurz przyklejony do promienia. Zaschnięta plama po gnojówce na której wylądował motyl. Zawilce i żonkile. Zięba i sierpówki. Kopciuszek. Czarnogłówka na trzcince. Lubczyk, roszponka i oregano. Tulipany otwierają się do południa i zamykają do wieczora. Suche witki brzozy. Hiacynt zgnębiony przymrozkiem. Ziemia w skorupkach z jajek i w popiele.

Czytaj więcej: Notatki na marginesach (32)

„Małe nic” Andrzeja Sokołowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 01 kwiecień 2020

Szymon Prowacki

WIELKIE... NIC?

O Andrzeju Sokołowskim (rocznik 1963) niewiele wiadomo ponad to, że z wykształcenia jest artystą plastykiem. I mieszka w Toronto, gdzie emigrował w 1987 roku. Dotąd wydał trzy książki prozą: Wiej, wietrze, wiej (1998), Z deszczu pod rynnę (2004), Cała prawda (2010). Mamucią objętościowo powieść Małe nic zdobi na okładce rysunek węża z ogonem w pysku. Wąż pożerający samego siebie (i odradzający się z siebie) to staroegipski, a też grecki symbol. Jednak w żaden sposób nie potrafiłem połączyć obrazka z treścią dzieła. Pewnie głowę mam za małą. Lecz po kolei.

Blisko tydzień trwało trawienie Małego nic, bo nie dość, że powieść gruba, to jeszcze wydrukowana maczkiem. Gdyby użyto zwykłej czcionki, liczyłaby ponad tysiąc stron... Ufff!

Szeroko zakrojona rzecz w zasadzie jest dwudzielna, gdyż zawiera powieść w powieści. Jednak wątki są poszatkowane, a właściwie przeplecione w ciągu linaernym. Postacią wiodącą jest Sylwiusz Porejko - polski emigrant, poszukiwacz złota i filozof. Czas akcji: lata 1999-2001. Miejsce: Alaska, konkretnie złotonośne rejony Anchorage i Porcupine Creek.

Czytaj więcej: „Małe nic” Andrzeja Sokołowskiego