Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

I Ogólnopolski Konkurs Sztuki Nowe Sytuacje – OŻYWIENIE

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 26 lipiec 2021

 

Organizatorem konkursu jest Fundacja Promocji i Rozwoju Sztuk Pięknych „iki” z siedzibą w Warszawie.

Konkurs jest adresowany do studentów oraz absolwentów kierunków artystycznych w wieku do 35 lat.

Celem konkursu jest prezentacja postaw artystycznych wobec zarówno otaczającej, jak i odczuwanej rzeczywistości, których wyrazem będą prace wykonane w różnych technikach. Otwarta na różnorodne media formuła uczestnictwa ograniczona jest jedynie wiodącym tematem OŻYWIENIE.

"Codzienność na papierze i jednocześnie ponad literaturą, a nie w niej, tak jakby bez cienia kreacji". Tak jak język Białoszewskiego w Szumach, zlepach, ciągach "staje się". Wszystkie neologizmy, zabawne zrosty wyrazów, zdrobnienia itd., są przecież ożywianiem, podnoszeniem (uwznioślaniem - to byłoby za dużo powiedziane) codzienności. Tak sztuka Wasza niech stanie się ożywieniem dzisiejszej codzienności. Codzienności, która dzisiaj jest trochę nowa: w kontekście wtórnego pojawienia się czegoś, odnośnie ponownego pojawienia się czegoś, a może powtórnego robienia czegoś.

Czytaj więcej: I Ogólnopolski Konkurs Sztuki Nowe Sytuacje – OŻYWIENIE

Piotr Müldner-Nieckowski WIERSZE NOWE

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 24 lipiec 2021

 

ŻAGIEL BEZ NAWY

Staliśmy na brzegu a jakby na łodzi
tak kołysała ziemia
tak nami szarpał wiatr
Ty na biało jak do ślubu
Ja na czarno jak do pogrzebu

Objęci czterema naszymi rękami
żeby przestało być zimno
płyniemy – od lądu już daleko
Do lądu też nie blisko
lecz coraz bardziej niebiesko

aż zostawiamy wszystko
im wyżej tym bardziej widzimy
łódź która w dole tonie
nabiera ciężaru krzyków
złości i nienawiści

Czytaj więcej: Piotr Müldner-Nieckowski WIERSZE NOWE

„Domysły na temat Ruxa” Bartłomieja Siwca

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 23 lipiec 2021

Leszek Żuliński

 

POEZJA ZEBRANA Z ŻYCIA

 Bodaj dwa lata temu miałem okazję recenzować tom poetycki Bartłomieja Siwca pod tytułem Przepompownia. Autor jest prozaikiem, poetą, dramatopisarzem i krytykiem literackim. Jego dorobek mile mnie wówczas zaskoczył.
Kiedy jego nowy tomik dotarł do mych rąk, powodów do zadumań znalazłem wiele. Między innymi ten pociągający własną artykulacją.
 Na początek przeczytajcie tytułowy wiersz: Domysły na temat Ruxa. Oto on:
Co się stało z Ruxem, czy na pewno umarł? / czasem dobrze bywa śmierć upozorować. // We wraku spalonego wozu znaleziono ciało, / opodal paszport na jego nazwisko. // Zwłoki zwęglone doszczętnie, dokument / miał więcej szczęścia  cudownie ocalał. // Zostać uznanym za zmarłego i żyć dalej, / to oznacza być poza zasięgiem organów ścigania // Ponoć osiadł w Argentynie, tam było / bezpiecznie, czasem kąpał się w oceanie // Zaprzyjaźnił się z prezydentem państwa / albo w Chile był mentorem samego Pinocheta. // Lubił wino, dorobił się nawet małej winnicy / na miejscowych chłopów zawsze patrzył z góry. // Pracowników nie bił, czasami po alkoholu / głośno wypowiadał niemieckie przekleństwa. // Jego cierpkie słowa padały na żyzną glebę, / z której winorośl łagodnie pięła się ku górze.
 Niby niczego osobliwego tu nie ma, lecz mimo wszystko czymś nas przyciąga.

Czytaj więcej: „Domysły na temat Ruxa” Bartłomieja Siwca

„Życie zastępcze” Romana Cieplińskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 22 lipiec 2021

Wojciech Czaplewski

 

STRAWA KONESERÓW GORYCZY

Jednak zanim wyjdziesz, odpowiedz mi na jedno pytanie.
Co sądzisz o tytule książki: Życie zastępcze?
R. Ciepliński

Życie zastępcze to mimo wszystko powieść, dzianie się fabuły w świecie stworzonym, napisanym przez Autora. Zapewniwszy, że wszystkie postacie (jak również sam narrator) nie mają swoich pierwowzorów w realnym świecie, Roman Ciepliński przystępuje do pierwszoosobowej narracji, narratorem czyniąc pana C. („analogicznym przypadkiem” Franz Kafka w Zamku bohaterem uczynił pana K.). Nie da się ukryć, intelektualnej dzielności wymaga od czytelnika tekst wysmażony według takiej oto receptury: ...strumień prawdy rozcieńczyć marzeniami sennymi, opowieścią odbitą w krzywym zwierciadle albo – opowiedzieć przypowieść, która z definicji wymaga wysiłku. Rzecz, będąca drugą częścią dyptyku Maszyna do pisania (część pierwsza nazywa się Ukryte myśli, to stamtąd przybywa Albert Cymerek, a maszyną do pisania jest, jak wiadomo, człowiek), składa się z trzech rozdziałów, o tytułach, które absolutnie nie nadają się na slogany reklamowe: najdłuższej Przemiany materii, najkrótszego Życia zastępczego i średniego Koszmaru i sarkazmu. Więc z góry wiadomo (bo spis treści, jak to w serii „Kwadrat”, umieszczony jest na początku), że „holywoodu” nie będzie.

To mimo wszystko powieść, owszem ze skłonnością do eseistycznej refleksji, do passusów literacko teoretyzujących albo i filozoficznie dialogujących (z Emilem Cioranem, z Platonem, z Nietzschem, nawet z Anzelmem z Canterbury..., a spod dna tych otchłani puka na przykład Michel Foucault z jego Historią szaleństwa...), passusów raczej odautorskich niż odnarratorskich. Wycieczki w autotematyzm, w rozważania z dziedziny estetyki, a nawet w teorię poznania – jak ta seria epistemologicznych zapytań na 122 stronie, z jej nieodzowną puentą (puenta jest następująca: Miłość jest czystym absurdem).

Czytaj więcej: „Życie zastępcze” Romana Cieplińskiego

W kwestii językoznawstwa: psi język*

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 21 lipiec 2021

 

Anatol Ulman

Jest takie paskudne wyrażenie: spsieć. Ma konotację negatywną, gdyż oznacza zrównanie się z psami w sensie świadomościowym, co jest gorsze od zejścia na psy, czyli tylko zbiednienia. Z biedy można się podnieść, wystarczy wyjechać na Zachód i szorować burżujom kible. Kto spsieje pod względem rozwoju psychicznego, nie stanie już na dwu łapach, musi biegać na czterech i łasić się przełożonym. Spsieć można pod wieloma względami duchowymi. Moim zdaniem najgorzej jest, kiedy psieje w osobniku ośrodek mowy.
Tymczasem, jak się wydaje, mniej więcej za ćwierć wieku, czyli w okresie jednego pokolenia, mowa ludzka przestanie istnieć. Przynajmniej w Rzeczypospolitej. Zastąpi ją szczekanie.

Niby dlaczego, skąd ono katastroficzno-tragiczne mniemanie? Ano, posłuchajmy radiowego i telewizyjnego języka dziennikarskich serwisów oraz przerywających różne audycje licznych reklam. Jako że każda minuta w radio i telewizji warta jest dziesiątki tysięcy PLN, prezenterzy, sprawozdawcy, informatorzy, reklamiarze i reszta psujących ludzki język lokajów kapitalizmu stara się w jak najkrótszym czasie zmieścić jak najwięcej słownych informacji. Do tego muszą słuchaczy przekonać, że mówią prawdę (i tylko prawdę, tak nam dopomóż…), bo od tego zależy ich szmal, więc wypowiadają zdania (najczęściej zmasakrowane, wypreparowane trupki fraz) jak najszybciej, żeby pomieścić maksymalną liczbę wyrazów w cennej jednostce czasu, ale też jak najgłośniej, by zagłuszyć liczne konkurencje i przekonać do swego. Siłą rzeczy zamienia się to w donośne szczekanie. Z pewnością następną fazą będzie wycie.

Czytaj więcej: W kwestii językoznawstwa: psi język*