Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Piurko waleczny

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 18 lipiec 2020

Robert H. Ćwik
Dariusz Kaleta

Sześć białych wielorybów wzbiło się nad bałwany fal morskich i eksplodowało. Pan Piurko patrzył z zachwytem, jak rozerwane ciała tworzą na niebie barwną miazgę. Owe drobne cząstki ciał wielorybów zamieniły się w białe konfetti.
- Wspaniale. Jestem pod wrażeniem. Coś tak pięknego mogło przydarzyć się tylko mnie – stwierdził Pan Piurko.
Morze, niczym wierny pies, lizało jego stopy. Jasna plaża, turkus morza, błękit nieba z sypiącym się leniwie do wody konfetti.
- Cudownie! Cudownie! – krzyczał rozradowany Pan Piurko, gdy kolorowe skrawki papieru przybrały postać sekretarki szefa, panny Wiktorii. – Madonna – wyszeptał.
Był bliski ekstazy.
W tym momencie stało się coś nieoczekiwanego. Morze, dotychczas mile liżące podeszwy, raptem zaczęło kąsać palce jego stóp... Pan Piurko obudził się. Sen o eksplodujących wielorybach uleciał. Za to nie zniknęła Buka, stojąca w nogach łóżka. Lekko podgryzała palce pana, próbując go obudzić, co w końcu się udało. Niebawem stara Malwina zastuka do drzwi i zacznie krzyczeć:
- Hełbata, hełbata na stole!
Pan Piurko przeciągnął się leniwie, popuszczając wiatry. Buka, z wyrzutem spoglądając na swego pana, poczłapała do przedpokoju.
- Sześć białych wielorybów... – mruczał pod nosem. – Sześć białych wielorybów... Sześć...
Otworzył okno. Świeże powietrze omal go nie powaliło, a promienie słoneczne wbiły się w gałki oczne z siłą sztyletów. Pan Piurko przestał mantrować miniony sen i ruszył do łazienki.

Czytaj więcej: Piurko waleczny

„Inaczej przemijam” Zbigniewa Jasiny

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 15 lipiec 2020

Klaudia Jeznach

NIE MA OSTATNIEGO SŁOWA

„Inaczej przemijam” to najnowszy zbiór poetycki Zbigniewa Jasiny, liczący 50 wierszy - podzielonych na dwie części: „Samotność” oraz „Cienka nić”; wydany w serii Piętnastka w wydawnictwie FORMA.

1. Przemijanie, kojarzy nam się bardzo często z utratą – coś co odchodzi, oddala się bezpowrotnie. I w tym wypadku poeta, jak pisze w wierszu Nigdy nie wiesz, aby stawić czoła upływowi czasu, buduje „małe katedry z piasku słów”. Pomimo, że katedra kojarzy nam się z czymś stabilnym, wzniosłym, to jednak sam budulec - piasek dodaje jej lekkości, kruchości, jest także czymś bardzo przyziemnym. Być może taka konstrukcja najlepiej oddaje myśl tomiku Jasiny? Jest inna tak jak inne jest jego przemijanie? Niewątpliwie to co zdumiewa, to poetycki świat, do którego czytelnik może wkroczyć przez drzwi przepełnione samotnością, a podróż, jaką dane jest mu doświadczyć, pozbawiona jest trywialności i natłoku zbędnych słów. Wiersze Jasiny sprawiają wrażenie starannie wyselekcjonowanych, minimalistycznych, „odchudzonych” z nadmiaru w taki sposób, aby ich kondensacja wyłoniła maksymalną ilość znaczeń. W jednej kropli ukryte jest całe morze, morze pisarza, które szumi i drga, gdy czytelnik zatrzymuje się przy kolejnych obrazach podróży przez życie.

Czytaj więcej: „Inaczej przemijam” Zbigniewa Jasiny

Międzynarodowy Konkurs na Małą Formę Graficzną

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 14 lipiec 2020

Organizatorami konkursu są Fundacja Wspólnota Gdańska oraz „Wyspa Skarbów” Gdańskiego Archipelagu Kultury. Do udziału w konkursie organizatorzy zapraszają twórców znaków graficznych. Uczestnicy muszą mieć ukończone 18 lat.

Tematem konkursu jest Wyspa Fantazji.

Wyspa i fantazja dzielą tę samą kondycję: być sobą, i pozwolić obmywać się falom, opierać się przypływowi, być zamkniętym i otwartym zarazem… Być może to nie izolacja, lecz konieczna niemożliwa równowaga określa czym w swoim bycie są Wyspy Fantazji?

W tym roku do konkursu można zgłaszać wyłącznie grafiki wykonane w technikach komputerowych.
Prace należy przesyłać mailem (szczegóły w regulaminie).

Nagrody regulaminowe:
I nagroda: 4.000 zł
II nagroda: 2.000 zł
III nagroda: 1.500 zł

Czytaj więcej: Międzynarodowy Konkurs na Małą Formę Graficzną

Poczta lyteracka (marzec - czerwiec) 2020

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 12 lipiec 2020

Jan Chrzan

Andrzej K. Dzień dobry. Wysyłam swoje najnowsze wiersze. Mam nadzieję, ze zostaną wydrukowane (…)

Szanowny Panie – nie wiem jak to się stało, ale stało się. Pański list, przysłany jeszcze zimą, przepadł w mnogości innych. To znaczy – nie tyle przepadł, co zawieruszył się. Proponowane utwory jak najbardziej warte są/były publikacji. Jeśli nie zniechęcił się Pan, proszę o wiadomość. Łącznie z informacją – które wiersze nie były w międzyczasie ogłaszane. Może Pan też dosłać garść nowych.

 

Michał K. Chciałem zapytać się o możliwość publikacji u Państwa kilku premierowych wierszy (z przygotowywanego 4-tego tomu, premiera: 2020)? (…) Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.

Szanowny Panie Michale – dziękujemy za ofertę. Jednak nie dołączył Pan wierszy. Zapewne zna Pan przypowieść o kupnie kota w worku. Nie ma obietnic w ciemno. I jak zwykle zastrzeżenie: przeznaczone do przedpremierowej publikacji utwory nie mogą być przedtem nigdzie ogłaszane.

 

Bogdan S. Ujrzałem światło Latarni Morskiej. Obudziła się we mnie nadzieja, że dopłynę do brzegu. Przesyłam swój utwór dramatyczny: Pikowe zapasy. (…)

Bardzo poetycko zaczął Pan list. I fakt, światło naszej latarni (jak każdej zresztą) daje możliwość bezpiecznego zakończenia rejsu. Kilka osób czytało w naszej redakcji Pańską sztukę. I opinie są podzielone. W każdym razie ożywiło to nasz apetyt. Stąd pytanie o inny utwór dramatyczny. Mógłby Pan nam taki zaproponować? Jeśli naturalnie istnieje. Bo przecież dzieła nie rodzą się na pniu…

Czytaj więcej: Poczta lyteracka (marzec - czerwiec) 2020

„Wieżowiec: Zero” Karoliny Sałdeckiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 11 lipiec 2020

Leszek Żuliński

TRUDNE, MĄDRE WIERSZE

 Czytanie i ewentualne recenzowanie tomów poetyckich to moja nie jedyna, ale główna profesja. A najciekawsze jest to, kiedy napotykam wiersze, które mnie mocno interesują. Nie zdarza się to często, ale tomik (już trzeci z kolei tej Autorki) mocno mnie wciągnął. Dlaczego? – spytacie? Prosta odpowiedź: tego typu wierszy jeszcze nie „smakowałem”, a wiadomo, że każda nowa (i sensowna) oryginalność jest dużym walorem.
 O Karolinie Sałdeckiej czytam: (ur. 1983) – polska poetka i pisarka. 7 czerwca 2011 obroniła doktorat nauk humanistycznych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika  na podstawie pracy „Wizerunek kobiety w polskich powieściach doby realizmu socjalistycznego”. Laureatka I nagrody VII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego 2009. Nominowana do Orfeusza – Narody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego 2017 za tomik „Psi blues”. Publikowała m.in. w „Arteriach”, „Blizie”, „Toposie”, „Twórczości”. W 2016 otrzymała stypendium Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego w dziedzinie literatury.

 Zachęcił mnie na dodatek mój przyjaciel Wojciech Kass, który w tej książce pisze: Jednym z wyznaczników tego, co można by określić miarą artystyczną zbioru wierszy jest stopień zaludnienia, czyli to, jak dalece utwory w nim pomieszczone służą jedynie odautorskiemu głosowi, a na ile na ich „pokład” zaproszeni zostali goście, osoby oraz ich głosy, krajobrazy i zjawiska, przyroda ożywiona i nieożywiona. Pod tym względem w trzecim tomie Karoliny Sałdeckiej jest gwarliwie, a raczej swarliwie, co odsłania żywioł tej poetki, którym jest społeczeństwo, jego warstwa odrzucona i upodlona, splugawiona i pławiąca się w swoim poniżeniu.

Czytaj więcej: „Wieżowiec: Zero” Karoliny Sałdeckiej