Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Wspólnota wulkanów” Jerzego J. Fąfary

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 05 czerwiec 2020

Leszek Żuliński

SNY Z GŁĘBI ISTNIENIA

To czwarty tomik wierszy rzeszowianina Jerzego Janusza Fąfary. Jest to Autor niewiele młodszy ode mnie, ale „skąpo” piszący. Zazwyczaj galopujemy z kolejnymi tomikami, ale On czyni to „ospale”. No i dobrze, bo kto powiedział, że pisać trzeba intensywnie i wiele.
 Zresztą to, co powyżej, niezupełnie wyczerpuje aktywność Fąfary, bowiem poza poezją wydał on dziesięć powieści (w tym trzy radiowe). Ma talent do słuchowisk. Poza tym poza Polską był „lansowany”.
Skrótowo wspominam o tym, z podziwem czytając informację o dokonaniach tego Autora. No i w końcu trzymam w ręku czwarty tomik poetycki, który – cytuję – po latach milczenia poetyckiego porusza tematy łączące ludzi bez względu na swoją rasę, pochodzenie, poglądy polityczne, a tytułowe „wulkany” mają scalać to, co często ucieka nam z dnia codziennego: pamięć, wyrozumiałość, miłość i zrozumienie.

Czytaj więcej: „Wspólnota wulkanów” Jerzego J. Fąfary

Notatki na marginesach (34)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 04 czerwiec 2020

Bartosz Suwiński

KOTLINA. LEGATO

dla Pana Marka Fronia, który pokazał mi Zielsko

1.
Obcinam sosnowe pędy. Okolice Mielnika. Dzikie jabłonie i czereśnie opierają się o mój cień. Natręctwo w powietrzu. Wiatr. Coś przyniesie, coś zabierze. Gdzieś popędzi. Nasiane kępy poziomek. „Dal świata w ślepiach wróbla”. „Smuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce”. Zastygły czas w powietrzu, przeszłość napiera jakby pod presją. Proch unosi się nad myślami, które rozpadają się na świetle. Opuszczona muzyka kołata anemonami. Żwir wtóruje tylko potknięciom. Nasiona zostawiają niejasne smugi. 

2.
Słucham Virginii Astley – „From Garden Where We Feel Secure” (1983).  Od piątej minuty i pięćdziesiątej trzeciej sekundy, podzielona dzwonem muzyka, wszystkich pobocznych wątków, jakie zapodziewa za sobą, dzień. W lesie wywroty i złomy. Janek zdeptał żuka. Trzymam go na dłoni, zaraz dziecku zrobi się przykro. Zamazuje się mężczyzna poganiający witką indyki. Biorę ropuchę do ręki i wrzucam do oczka. Mrówki na obrzeżach przepołowionej gruszki. Trzeba mieć miarę i ściągać ją ze wszystkiego. Nikt nie wie jak to się dzieje. Dochodzi do siebie małymi krokami. „Wierzę że buczyna / do której brnąłem po kolana w liściach / do której serce przylgnęło jak huba / która była mi / szumiącą dobrym słowem / matką // Wierzę / że ta buczyna / wstawi się kiedyś / za mną” (Jerzy Harasymowicz).

Czytaj więcej: Notatki na marginesach (34)

„Pył” Roberta Gawłowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 03 czerwiec 2020

Klaudia Jeznach

ZA KULISAMI SŁÓW

Po ponad dwudziestoletniej przerwie do poezji powraca Robert Gawłowski. Jego tomik Pył to zbiór 39 wierszy, które odsłaniają przed czytelnikiem kurtynę świata. Świata, w którym teraźniejszość miesza się z przeszłością, a głównym tematem toczącego się dialogu jest bycie. Powierzchowna lektura pozostawia czytelnika w zawieszeniu; rozmowa w jaką wchodzi literatura to temat wciąż powracający i przerabiany na różne sposoby, niejako aktualizowany, a egzystencjalno-filozoficzne pytania wybrzmiewają echem tego, co już zostało napisane. Niemniej jednak tomik Gawłowskiego jest czymś więcej, wielokrotna lektura sprawia, że przed naszymi oczami otwiera się otchłań, a miejsca niedookreślone pozwalają nam wejść jeszcze głębiej. Być może pył staje się nie tylko substancją mineralną, pozostałością po procesie kruszenia, lecz także pyłem galaktycznym, międzypokoleniowym  i międzykulturowym spoiwem wieczności, w którym czas wiruje, a historia zatacza koło. Bowiem, jak to ma miejsce w wierszu Mgnienie:
jesteś nieustannie // w bramie mgnienia, / w jednej chwili, // ani w „przed”, /ani w „po”.
Żyjemy ulotnie, nasze jestestwo jest zagrożone. To co przeszłe, minęło bezpowrotnie, to co „przed” jest niedostępne, a będąc tu i teraz  „nie możesz więcej, / niż, po prostu, / być”.

Czytaj więcej: „Pył” Roberta Gawłowskiego

Wkrótce na portalu

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 02 czerwiec 2020

Wkrótce na portalu między innymi:
- Bartosz Suwiński: „Notatki na marginesach” (34)
- przedstawienie zawartości nowego numeru „Protokołu Kulturalnego”
- poczta lyteracka
- Przemysław Kulczak: „Durszlak” (opowiadanie)
- recenzje:
 - o tomiku wierszy Pył Roberta Gawłowskiego pisze Klaudia Jeznach
 - o zbiorze poetyckim Wspólnota wulkanów Jerzego J. Fąfary pisze Leszek Żuliński
 - o Autodafe 3 Karola Samsela pisze Anna Łozowska-Patynowska
 - o tomie W pośpiechu rzeka płynie Anny Frajlich pisze Jolanta Szwarc
 - o zbiorze Wielostronna Uty Przyboś pisze Anna Krasuska

Czytaj więcej: Wkrótce na portalu

Za zakrętem*

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 01 czerwiec 2020

Jerzy Żelazny

Nygel odebrał przez telefon wiadomość i po chwili rzekł do pisarza:
- Za zakrętem jest stacja paliw, muszę zatankować, a pan będzie się mógł swobodnie wysikać w toalecie. Do pisuaru, skoro nie lubi pan na trawkę.
- Jeszcze jest noc, chociaż już jasno. Nie mam zwyczaju sikać w nocy, dopiero rano, najwcześniej o siódmej. Takie są moje obyczaje.
Nygel skwitował oświadczenie Jerskiego milczeniem, jedynie prychnął wargami, jakby chciał zaznaczyć – dziwne są twoje zwyczaje, stary. I jego uśmiech na chwilę zabarwił się ironią.
Wkrótce pokonali łagodny łuk zakrętu i zza niewielkiego wzniesienia po prawej stronie wyłoniła się stacja paliw – rozsiadła się płaskim terenie kilkadziesiąt metrów od autostrady. W tym miejscu było skrzyżowanie z inną ważną trasą - plątanina estakad urozmaiciła dość jednostajny a przez to nudny pas komunikacyjny. Nygel skierował samochód na jedną z estakad, którą jechało się do drogi prowadzącej do budynków stacji paliw. Towarzyszyły jej bar, jakieś sklepiki i motel. Zatrzymał auto na parkingu, wysiadł, Jerski po krótkim wahaniu uczynił to samo. Z przyjemnością rozprostował kości, przeciągnął się, stwierdzając, że to długie siedzenie w aucie usztywniło większość członków, machinalnie wykonał kilka ruchów, oddychał z przyjemnością świeżym, wonnym powietrzem kończącej się nocy.
- Zatankuję i zrobimy krótką przerwę w podróży.
- Przecież nam  się śpieszy, musimy zdążyć o wyznaczonym czasie. Mniemam, że przed nami jeszcze kawał drogi – niepokoił się Jerski.
- Dostałem wiadomość, że mamy opóźnić przyjazd, albowiem uroczystość została przełożona. Zaszło coś ważnego. Nie wiem co i jak długo potrwa, zanim wyznaczą nowy termin tej fety.

Czytaj więcej: Za zakrętem*