„Projekcja obrazów (nowy plik)” Edyty Kulczak

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 09 styczeń 2021 Drukuj E-mail

Anna Łozowska-Patynowska

 

SPÓJRZMY NA TO INACZEJ  

Światoobraz Edyty Kulczak jest przestrzenią alternatywną do manifestowanej współczesnej cywilizacji. Tym samym poetka demistyfikuje mit urbanizacji ocalającej człowieka, wskazując na inny wariant istnienia poza nią. Demobilizacja moralna, zabójstwo w jawny dzień interakcji międzyludzkich, aż w końcu zniszczenie wypracowanych przez lata wartości ogólnoludzkich to tylko niektóre, najważniejsze destruktywne działania szeroko rozumianego postępu. Poeta zaprasza nas do snucia głębszej refleksji na temat codzienności, pragnąc abyśmy inaczej potraktowali otaczającą nas przestrzeń.

Tym samym autorka liryków zadaje trudne pytanie, ile jeszcze musi się wydarzyć, by człowiek pojął znaczenia świata „pochłaniającego” człowieka do głębi, czyniącego z niego jedynie niewolnika swoich dążeń? Niszczycielska rzeczywistość jest zaprojektowanym planem negatywnym, ponieważ stworzona została przez nas samych. Na fundamentach ludzkiego lęku wyrosły „ciemne bryły jedna za drugą” (*** brzmi groźnie jak zagłada). Prywatna apokalipsa rozgrywa się więc na naszych oczach, a jej przyczyną jest ludzka gorliwość istnienia ponad swój stan: „cmentarzysko betonowych sarkofagów/ kamieni rzuconych w siebie samego”. Jak trudno jest człowiekowi zaakceptować i zrozumieć swój wkład w niszczycielski składnik bytu, wie o tym ten, kto lepiej zna samego siebie. Kulczak podaje tego prostą przyczynę. Niewybaczalnym błędem jest powielanie negatywnych schematów myślowych, działanie według jednego wzorca, który dla ludzkości niesie ze sobą jedynie korzyści tymczasowe. To dlatego „od wzorów pęcznieją muzea” (***ciała toczące się w górze). Człowiek nie zrozumiał do końca przesłania: „historia magistra vita est”. Nie dokonał jego właściwej interioryzacji. Wciąż spowija go mgła antydoświadczeń, zobojętnienia i nadmiernego przyzwyczajenia do stereotypów myślowych. 

Jak zatem każe Kulczak postrzegać nam rzeczywistość? Kiedy pisze stosunkowo wyraźnie: „znaki czytasz zupełnie wspak”, dostrzega w ludzkim zachowaniu jeden przewidywalny model zachowania, prowadzący w kierunku zagłady gatunku. Egzystencjalno-ewolucyjne rozważania poetyckiej w zbiorze prowadzą nas do zrozumienia innej możliwości postrzegania świata, takiej która zmieni dotychczasową, rzekomo poprawną percepcję. To przecież znalezienie się na peryferiach percepcyjnych, zmiana punktu widzenia, zrozumienie swojej odrębności jest pierwiastkiem twórczym. Lepiej zatem wyglądać będzie dokonywana na nowo konstrukcja świata, która w Projekcji obrazów zbudowana zostanie na fundamentach ludzkiej wyobraźni: „niebo/ dać je niżej/na wyciągnięcie ręki”.

Często wykorzystywanym pojęciem w lirykach jest Kulczak słowo „zdaje się”. Objawianie się doświadczanego świata w zupełnie innych ramach może być bezpieczniejsze, choć jest tylko „symulacją”, łatwiejsze bądź trudniejsze, prawdziwsze, bo każe wciąż na nowo skonfrontować się z bytem. Przestrzeń „małych akrobacji” możliwych teraz do wykonania jest pewnym wymiarem przezwyciężenia obecności ciążącej teraźniejszości. Wynalazczość, postępowość w tym kontekście autorka zbioru rozumie zupełnie inaczej. Razi ją postęp w sensie mechanicznego powielania wzorca, zrutynizowanego działania. Z kolei przyciąga ją siłą tworzenia, kreacji i wyobraźni, inicjujące w  ludzkiej świadomości nowe pomysły, bodźce, zdziwienia.

Niestety doskonalenie się świata ma swoje ujemne wypadkowe. Najgorsza choroba XXI wieku to alienacja, dokonująca spustoszenia wewnętrznego. Istnienie w świecie bezgranicznie zorganizowanym, „geometrycznie” zaprojektowanym zmusza do bezrefleksyjności. Odkrywanie „warstwy po warstwie”, „porcjowanie” rzeczywistości chroni człowieka przed całkowitym poznaniem prawdy (***w geometrii poruszać się…). Należy się zatem zastanowić, na jaki poziomie obserwacji rzeczywistości zaprasza czytelników artystka. Czy nie jest to przypadkiem ustawienie nas wobec nieosiągalnej prawdy, ideału, który wymyka się nam spod kontroli, poznania, które zbyt poraziłoby nas swoją niepojętnością. Równolegle jest to ujawnienie kierunku naszych obecnych dążeń, ograniczających to poznanie, dawkujących nam prawdę, której osiągnięcie jest niezbędne do wyzbycia się obcości. Obecnie przywrócenie utraconych szans nawiązania interakcji międzyludzkich w stanie zadowalającym jest ogromnym wyznaniem. Bo oto Kulczak uświadamia nam, że życie jest przepełnione „pustką”. Próżnia, w której się obecnie poruszamy urosła do formy pustki, która pozwala człowiekowi wegetować – „poruszać się z czasem w skali pewnego rytmu”.

Dlatego poetka ustala nową perspektywę obserwacji świata opanowanego przez rzeczy, które wymykają się człowiekowi spod kontroli. Teraz to „ monitory (…) nie pamiętając że je stworzyłeś  stwarzają ciebie”. Cywilizacja ocalonych przed instynktem jest generatorem zagłady, która dokonuje się w sposób niewidzialny i nieoczekiwany (*** ta opowieść o człowieku będzie pusta…). Redukowanie, a potem stopniowe rozdzielanie ludzi, separowanie ich od pragnień, degradacja interakcji okazują się tak silne, że człowiek „czuje się źle w takiej jesieni”. Finalnie nie umie jej zapobiec, ponieważ wciąż patrzy tak samo, niezmiennie na deprecjację wartości, upadek aksjologii spajającej wiarę i nadzieję, a także podstawy człowieczeństwa.

Kulczak rozważa więc dziwaczną, jej zdaniem, ludzką wadę, będącą integralną częścią ludzkiej natury: „dlaczego jesteśmy wszyscy podobni/ i wszyscy tak samo zmyśleni”. My ludzie, sprawcy fałszywej tożsamości musimy skonfrontować się z jedną prawdą. To co miało nas wewnętrznie budować, moralnie ocalić „stało się ciężkim sufitem zagrażającym zawaleniem”. Nasz świat pseudodoskonałości wisi więc na włosku. „Przygnieceni konstrukcją”, ciężarem własnych racji i przekonań, daliśmy się oszukać samym sobie, opętać własnym marzeniem, które okazało się koszmarem („karły potworaki strzępy ludzkie”). Oto nasz świat mentalnie oszołomiony górnolotnymi hasłami okazuje się jedynie powtórzeniem planu natury. W jego środku „dzieją się rzeczy”, tak jak w naturze nieokiełznanej i trudnej do zaakceptowania, procesy rozwojowe (***umieszczasz na sztandarach…). Przegląd historii, która zatacza koło, proroctwo samospełniającej się apokalipsy interesuje Kulczak najbardziej. Nie tylko dlatego, że poetka w historiozofii dostrzega detale budujące tożsamość dziejową, ukazujące pewną prawidłowość. Przede wszystkim patrzy ona an człowieka wpisanego w teraźniejszość analizującego przeszłość, a nieznającego przyszłości.

Jej tom przesycony jest historią najważniejszych wydarzeń, które miały wspomóc człowieka w odzyskaniu jego wolności. Ale poezja ta wcale historią przeciążona nie jest. Lekkość tego przekazu pozwalała łatwiej zaobserwować kulturowe nacechowanie wątków w tej opowieści. Poetka akcentuje zatem zakłamanie człowieka, który tak bardzo pragnął dobra, że powrócił w końcu do krzewienia zła: „wracasz do dawnych metod niewolenia” (***nie pozwalają się przywołać).

Ewolucja człowieczeństwa postępuje więc w niewłaściwym kierunku, to dlatego Kulczak szansę odmienienia naszego losu dostrzega w zmianie optyki, obserwacji świata, który zagalopował się w swoich okrutnych czynach. Natura ludzka jest niezmienna, a ratunek wydaje się niemożliwy. Poetka daje nam jedyną szansę, aby przepowiednia kresu naszej egzystencji nie spełniła się. Tą nadzieją jest spojrzenie prawdzie prosto w twarz, odkrycie siebie w lustrze zniechęcenia i bólu: „płaszczyzny męczą na nich jak na dłoni widzisz siebie”.

Kulczak zadaje także pytanie o to, co tworzy nas samych. Są to nie tylko nasze wewnętrzne predyspozycje, cechy naturalne i niezbywalne, ale także opinie i osądy, doświadczenia i obserwacje, niekiedy niespójne z naszym systemem wartości. Posiłkując się spójną wiedzą o nas samych, zasłyszaną od innych, którzy rzucili ją nam „od niechcenia” w „spojrzeniach i podglądaniach”  tracimy siebie na zawsze, budujemy sobie fikcyjną wieżę do zamieszkiwania, stanowiącą rzeczywiste ruiny. I tak w strachu i panice przed osądami, za późno dowiadujemy się prawdy o naszej własnej egzystencji. Bo dopiero w chwili ostatecznej dostrzegamy „dziecięce fantazje” jeszcze nie zrealizowane, a „pocięte jak plastry kiełbasy połamane jak chleb”, pokawałkowane, obrane z nadziei, umarłe…

Tak kona rzeczywistość tymczasowa, nietrudna, lecz skomplikowana wyzwaniem bycia: „i pędzisz życie w zadaszonym szkielecie z oknami tylko na świat” (***bombardują kosmiczne nonsensy). Co trzeba zrobić, by uratować trwanie tu i teraz? W Utylizacji plastiku Kulczak odpowiada na to pytanie: „natura sobie poradzi”, ona ma swój wielki plan trwania, który nie pozwoli jej umrzeć bez pozostawienia znaczącego śladu. A człowiek? Istoty ludzkie, kruche i niespójne wewnętrznie, pragnące dobra i piękna, skazane zostały na konfrontację z marnością, pustką, brzydotą i złem, by dostrzec to pierwsze, lepsze oblicze istnienia. Gdyby nie totalny rozkład świata, człowiecze trwanie nie mogłoby nawet prosić o oczyszczenie, objawiające się samorzutnie i nieoczekiwanie, jak nadzieja, która jeszcze nie umarła...

Edyta Kulczak „Projekcja obrazów (nowy plik)” , Wydawnictwo Miejskie POSNANIA, Poznań 2020, str. 64

Anna Łozowska-Patynowska

 


Przeczytaj też u nas recenzje wcześniejszych zbiorów wierszy E. Kulczak: Kołysze się w tobie huśtawka (2014) autorstwa Agnieszki Kołwzan oraz www.john (2017) pióra Leszka Żulińskiego