„Kochanie” Aleksandry Dańczyszyn

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 22 grudzień 2020 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

UWAGA, DEBIUT!

 Rzadko mi się zdarza, że napotykam i recenzuję debiutantów. Tym razem jestem bardzo zadowolony…
 Na skrzydełku okładki czytam: Aleksandra Dańczyszyn – ur. 1991, absolwentka polonistyki UW, laureatka konkursów poetyckich. W 2015 roku reprezentowała Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Poetyckim Transpoésie w Brukseli. Jej wiersze były tłumaczone na język francuski, flamandzki i angielski. Książka „Kochanie” jest jej debiutem poetyckim.
 No!, jak na debiutantkę to do pierwszej książki wniosła dobre wiano. Nie mam wątpliwości, że pojawiła się nowa poetka, która będzie „rozpoznawalna”.
 Przejdźmy ad rem…

 Zaskoczony tą lekturą byłem, bo w gruncie rzeczy natychmiast tomik erotyczny odkryty został.
 Tak, to są wiersze miłosne… Niby żadna niespodzianka, bo przecież poezja miłosna najprawdopodobniej króluje nad innymi. Sęk w tym, że to – wbrew mniemaniu – jest gatunek wielce trudny. Takie miłosne „pitu-pitu” to my już od zawsze znamy.

 Wiersze Pani Aleksandry należą do tej sfery, ale są niezwykle oszczędne w uniesieniach. Z zasady krótkie i nie egzaltowane.
 Na przykład wiersz pt. Przyjdź i brzmi tak: zgaś wszystkie światła / niech w Mieście Świateł / stanie się ciemno // niech stanie świat / niech staną pociągi / zawisną samoloty // zbyt długo szukałam bym mogła nie znaleźć / zbyt długo czekałam bym mogła przestać / teraz przyjedź po mnie i / zostań.
 Przyznajcie: oczywisty erotyk, lecz „oszczędny”.
 A tuż za nim wiersz pt. Księżyc Więdnących Traw: jesienią wspominając plażę / wiatr przesypujący piasek / jak ty moje włosy / przez palce.
 To więcej niż epigramaty – w tych kilku słowach dzieje się miłość oczekiwana.

 Najdłuższy tu chyba wiersz nosi tytuł Księżyc Podróży: deszcz pada więc pijemy / prawdziwą herbatę / czarne oczy Turka śledzą każdy ruch / znów słyszę język którego nie rozumiem // to wszystko jest „halal” / to bardzo ważne / choć nie dla nas // to dla nas pada deszcz / „lahmacum” na talerzu / herbata w kruchej szklance // na szyi mam złoty księżyc / ślady pocałunków.
 Drobiazgi, drobiazgi, drobiazgi, a to jest najważniejsze życie zakochanych.

 Przed Autorką jest jeszcze kawał życia. Zastanawiałem się, czy Ona zacznie kiedyś pisać wiersze „z innej półki”?
 Być może tak? Przed młodymi autorkami czeka jeszcze gęsty thesaurus spraw i wyznań, jakie niesie życie. Sam pamiętam, że rozpoczynałem od erotyków.

 Tak czy owak postrzegam w tych pierwszych wierszach Pani Aleksandry talent. Jestem ciekaw jak to z biegiem czasu się potoczy.
 Tak czy owak chciałbym czytać kolejne doznania i oczekiwania Autorki.
 Pani Aleksandro, proszę mi przysyłać kolejne tomiki…

Aleksandra Dańczyszyn „Kochanie”, Fundacja Duży Format – INSTYTUT LITERATURY, Kraków 2020, str. 38

Leszek Żuliński