Janusz Drzewucki „Rzeki Portugalii” , Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2016, str 80

Kategoria: port literacki Utworzono: sobota, 02 kwiecień 2016 Opublikowano: sobota, 02 kwiecień 2016 Drukuj E-mail


Leszek Żuliński

POETA SENSÓW

Dziwny to tomik, nieszablonowy. Kłębi się w nim fantazja, surrealizm, irracjonalne, zaskakujące skojarzenia i zarazem rzucają się w oczy proste acz arcycelne pointy. Prosty język nie czyni wygibasów, ale jaki on prosty? W tej prostocie jest koncept momentami olśniewający. Dużo „konkretów”, lecz gołym okiem widać, że wierszy raczej nie pisze się dla konkretów. Drzewuckiego raczej określiłbym jako „poetę sensów”. Wszystko, co jest tu opowieścią i reizmem służy refleksji. Te refleksje kojarzą mi się ze strzałą, która trafia w sam środek tarczy.

Na samym początku zbioru garść epigramatów. Dla przykładu wiersz pt. "Rękopis w Bibliotece Narodowej": Tutaj każde słowo waży, / także to przekreślone, / a więc wyrzucone / z wiersza. // widocznie ważyło / za mało / albo za dużo. Ujmuje nas także na samym początku wiersz pt. „Zmarł Tadeusz Różewicz”: Zmarł Tadeusz Różewicz, / myślałem, że nigdy nie umrze. / ale zmarł, dzisiaj rano we Wrocławiu. // Tadeusz Różewicz nie żyje, a świat / trwa, jak trwał, tyle tylko, że nie ma już / na tym świecie Tadeusza Różewicza. // Zmarł Tadeusz Różewicz, myślałem, / że nigdy nie umrze, bo jest nieśmiertelny, / ale zmarł, a jednak jest nieśmiertelny.

To znana reguła: do prostoty i ważkiego przekazu dorastamy latami. Drzewucki już jest w tej smudze, kiedy poeta nie mnoży niepotrzebnych słów, a pointami strzela w środek tarczy, odkrywając nieprosty sens rzeczy prostych. Rzeczy zwyczajnych, czyli wyjątkowych.

Uwodzi w tym zbiorze także zderzenie różnych klimatów i światoobrazów. Na przykład gdy przeczytamy wiersz o Gople, w którym chłodzą się antylopy i zaraz potem pół ogrodu zoologicznego zapełni Polskę, to na następnej stronie znajdziemy utwór przypominający stare lata z Czerwonymi Gitarami i Skaldami, Brekautami i McCartneyem itd. Pulpa? No właśnie w niej cały cymes – ona wyściela nasz behavior niepowtarzalnym klimatem starych lat.

Ale zaraz potem wpadamy pod rynnę. Oto wiersz pt. "Dwa wiersze o deszczu": 1./ Od rana pada deszcz, // niezbyt mocno, / właściwie nie pada, / ale mży, // miarowo, jednostajnie, / uporczywie. // Właśnie tak trzeba żyć, / miarowo, jednostajnie / i uporczywie. // 2. / Od rana na przemian pada i leje, / zimno wilgotno, z domu psa / bym nie wygonił, a cóż dopiero / samego siebie. Nie wyganiam / siebie samego z domu, siedzę, / i udaję, że mnie nie ma.

Myślę, że Drzewucki dotarł do Portu Prostota. Wtajemniczeni, doświadczeni wiedzą, że to trudna, Odysowa droga do Itaki. Tarcza jest wielka – najpierw strzałami trafiamy po jej poboczach; w środek celują doświadczeni. A doświadczenie zdobywa się żmudnie i niekoniecznie. Drzewucki – sądzę – już trafia „w dychę”.

Janusz ma talent pisania wierszy „złotymi myślami”, jak np. w tym wierszu zbudowanym tylko z trzech wersów: Moja nadzieja / jest większa / od mojej wiary. Czy to jest poezja? Odpowiem słowami klasyka: Wszystko jest poezja. Szukamy jej zbyt często w sztucznych dekoracjach. A trzeba szukać w sobie. W przyziemiu. W zwyczajności. Tu zresztą znajdziemy też niemal poemat pt. Głos w sprawie poezji współczesnej. Osobliwy tekst… Po nim znajdziemy wiersze adresowane ad personam, których bohaterami są: Górzański, Karasek, Zadura, Zagajewski i Ziemianin. Ale tu chodzi głównie o autotematyzm i o refleksję nad osobliwością tego, a nie innego autora; także pokolenia literackiego. A pointa znowu zaskakująca acz celna: Pisać nie tak, jak się pisze / – zgodnie z wszelkimi regułami / składni – jak pisać się powinno, / ale tak, jak się mówi, tak trzeba pisać.

*

O tym, że Janusz Drzewucki zakochany jest w Portugalii, wiedziałem od jakiegoś czasu. Ale w listopadzie jechaliśmy razem do Kalisza i on – mój pasażer – w tej kwestii się rozgadał. Oczy mu błyszczały, a i mnie także, gdy słuchałem, ile w tym pasji. No i stało się to, co musiało się stać: Portugalia coraz częściej pojawia się w tekstach Drzewuckiego.

Stąd tytuł tomu: Rzeki Portugalii. Choć jemu podlega tylko kilka utworów, zrodzony z tych podróży. Zresztą w jego – także niedawno wydanym (2014) – dzienniku Życie w biegu. O ludziach, literaturze, piłce nożnej, bieganiu maratonów i całej reszcie, także zaszeleściło sporo portugalskich wspominków.

Oto końcówka tytułowego wiersza tego tomu: Rzeki, rzeki Portugalii, moje rzeki, ciągle / w ucieczce przed przeszłością, / w nieustającej pogoni za przyszłością, ciągle / przypominające, że nic nie wróci, nic nie będzie / takie samo, nic nie będzie tak, jak było, ani / ten świat, ani ty, ani ja sam w tej oto postaci. Myślę, że to pointa uniwersalna i zasadnicza. Gdybyśmy z niej wymazali portugalki akcent, to przesłanie pozostaje jednym z najważniejszych w tym zbiorze. Myślę, że dla autora doznane podróże stały się kwintesencją egzystencjalną. W prostocie jego wierszy szukajcie przede wszystkim tego: Sensu i Przeznaczenia. To tutaj najważniejsze. Ten trakt.

Poezja lubi wykluwać się z zakochania i pasji. Cholera wie; może także z wędrówki dusz? Może Drzewucki w którymś tam wcześniejszym wcieleniu był Portugalczykiem? No, ale te fantazje zostawmy na boku. Choć nie wiem, czy ten tomik na to pozwoli…

Janusz Drzewucki „Rzeki Portugalii”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2016, str. 80

Leszek Żuliński

 

 

Przeczytaj też w „porcie literackim” naszego portalu recenzję książki J. Drzewuckiego Stan skupienia. Książki o prozie (2014)