Jerzy Utkin "Mgły znad Gwdy", Wydawnictwo MEDIA ZET Zuzanna Przeworska, Piła 2010, str. 24

Kategoria: port literacki Opublikowano: niedziela, 30, maj 2010 Drukuj E-mail

Jerzy Utkin (rocznik 1963) opublikował nowy tomik: Mgły znad Gwdy. Autor ten, urodzony w Wałczu, jest nie tylko poetą, ale też prozaikiem, dziennikarzem i autorem tekstów piosenek dla dzieci i młodzieży. Pracuje jako zastępca redaktora naczelnego w redakcji "Tygodnika Nowego" w Pile. Debiutował na początku lat 80. ubiegłego wieku na łamach prasy regionalnej Wielkopolski. Wydał m. in. powieść Czarny Albatros, wybór wierszy z lat 1989 - 2005 Nigdzie swój (2007), tomiki Trwoga trzciny (2008), Czas milczenia (2009) oraz poemat Niech mnie piekło pochłonie (2009).

Pisaliśmy w 2007 r. o dwóch zbiorach poety (Pomilczymy o wszystkim rec. Wandy Skalskiej i Nigdzie swój rec. Stanisława Chyczyńskiego - oba omówienia dostępne też na naszej internetowej stronie) w "Latarni Morskiej". Przybliżające czytelnikom twórczość J. Utkina recenzje skupiały się na sztandarowej formie poetyckiej autora: oktostychach i sonetach. Bowiem J. Utkin taką tradycyjną formę sobie ulubił, co nieczęste w dobie współczesnej. Chyba na palcach jednej ręki (no, może rąk obu) dałoby się policzyć twórców kleszczących wersy swych wierszy rygorem sonetu czy oktostychu. Może budzić to u niektórych odbiorców mieszane uczucia, a nawet podejrzenia o trwanie w okopach przebrzmiałych "wojen". Jednak w przypadku Jerzego Utkina należy uważać, gdyż takie a nie inne formy strof wybrane są z rozmysłem. Po prostu poeta ten odnalazł w tym swoją twórczą ścieżkę. Przy okazji odświeżając stare zdobycze literackie.

Najnowszy tomik, opublikowany na grubym kredowym papierze, liczy dwadzieścia jeden utworów. A patronem zbiorku jest cytowany na początku Jacques Brel. Może przytoczmy te parę zdań, gdyż pełnią one rolę przewodnika tego bloku wierszy:
Poznałeś dobrze ciągły strach,/ Ze sobą wleczesz go przez błoto,/ Już niepotrzebny szczęścia smak,/ Wybaczyć sobie? Nie ma po co./ Przestałeś marzyć nawet w snach,/ I tylko serce gna bezkarnie -/ Nieś w sobie rozpacz, tak,/ Lecz bardzo kulturalnie...
Dwadzieścia jeden utworów - wydaje się niewiele. Lecz nie w liczbie wartość, lecz w jakości. Zapewne J. Utkin wie o tym.
Siłą tych strof jest obrazowanie i gra skojarzeń, co przy jednoczesnej rezygnacji z interpunkcji daje ciekawy rezultat językowo-poznawczy. Nie bez znaczenia są też emocje oraz przeplatanka na osi obserwator : uczestnik. A obok powagi spotkać tu możemy nieraz (co prawda powściągliwy) humor, łatwy tu do pomylenia z sarkazmem. Jednak dominującą nutą jest tu klimat minorowy. Stanowczo nie da się tego czytać dla odprężenia. Dowodnie o tym świadczą takie wiersze, jak "Krew i rdza", "Ostatnia wieczerza", "Osaczeni". Ale też, prawdę mówiąc - choć w stopniu różnym - pozostałe. Wersy niepokojące, chwilami mroczne: jakby wyrosłe z powątpiewania w sens istnienia.
Przesada? Nie. Spójrzmy choćby na utwór pod tytułem "Cegiełka":

przezroczyści jak woda bezwolni jak kamień
u swzyi tonącego wciąż toczymy boje
aż przyjdzie nasza kolej jak w pacierzu amen
trzeba będzie zapłacić za winy nie swoje

cegiełka upodlenia jeszcze jedna w murze
mur rośnie między nami solidny fundament
przeciw Bogu w niebiosach i przeciw naturze
obłedu który wzbiera siejąc w myślach zamęt

w mgle znad Gwdy zagubieni podążamy ślepi
ku kolejnym przystaniom ku brzegom wytchnienia
nad kieliszkiem goryczy który nie pokrzepi
i nie da naszym duszom chwili ukojenia


Wanda Skalska