O Stanisławie Wasylu

Kategoria: pisarze nieobecni, książki zapomniane Opublikowano: sobota, 19, grudzień 2009 Drukuj E-mail

Lech M. Jakób


Stanisław Wasyl urodził się w 1939 roku niedaleko Wisły, z widokami na Wawel i Tyniec - w Krakowie. Od lat sześćdziesiątych do dziś mieszka w Kołobrzegu. Ukończył Studium Nauczycielskie w Szczecinie. Imał się rozmaitych prac zarobkowych i to nieraz bardzo egzotycznych. Na przykład uczestniczył w budowie rurociągu za wschodnią granicą i odbywał rejsy dalekomorskie na łowiska Pacyfiku oraz Atlantyku: był rybakiem na trawlerach-przetwórniach Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich „Odra” w Świnoujściu. Jeszcze kilka lat temu kierował Gminnym Ośrodkiem Kultury w Ustroniu Morskim, mocno ożywiając tamtejsze mikrośrodowisko twórcze.
Był członkiem kołobrzeskiej grupy poetycko-plastycznej „Reda”, istniejącej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Od której zresztą później się odżegnywał.
Debiutował w prasie wierszami w 1960 roku. Jego utwory znaleźć można w kilku wydawnictwach zbiorowych – między innymi w „Poetach pomorskich” (1962), „Malowaniu przestrzeni” (1970), „Almanachu koszalińskim” (1973) oraz „Morzu u poetów” (1977).
Pierwszą indywidualną publikacją był arkusz poetycki „Gasnące wzgórza” ogłoszony nakładem Wydawnictwa Poznańskiego pięć lat po debiucie prasowym.
Później ukazywały się kolejno zbiory wierszy: „Gamy” (Wyd. Morskie, Gdańsk 1969), „Drzazga słońca” (Wyd. Poznańskie, Poznań 1970), „Obwód zamknięty” (Wyd. Poznańskie, Poznań 1974), „Ponad węzłem krwi” (Wyd. Poznańskie, Poznań 1978), „Dom w czterech porach” (Wyd. Morskie, Gdańsk 1981) oraz „Wiersze wybrane” (Wyd. Morskie, Gdańsk 1988).

Od początku został zauważony przez krytykę – jednak ze zmiennym szczęściem do opinii. Pisywali o twórczości poety między innymi Ryszard Krynicki, Michał Sprusiński, Zbigniew Jankowski, Józef Narkowicz i Czesław Kuriata. Bodaj najsurowiej potraktował poezję S. Wasyla Andrzej K. Waśkiewicz*, określając ją mianem „średniej statystycznej”. Z kolei Jerzy Dąbrowa** zarzucał tej poezji przesadny patetyzm i patos. Później jeszcze próbowano przypiąć utworom poety łatkę hermetyczności. Wmawiano poecie chłód strof oraz powodowanie „trudności w odbiorze”. To krzywdzące uwagi i aż proszące o głębszy namysł, a także o poszerzoną refleksję.
Podjął się tego wyśmienity krytyk (znany również jako poeta i tłumacz) Zbigniew Bieńkowski, opatrując „Wiersze wybrane” wstępem, gdzie poznać możemy interesującą analizę świata poetyckiego S. Wasyla. Punktuje autor wstępu między innymi wyobraźnię autora „Gam”, gdy ten - „chcąc dotrzeć do całości, dla której konkretne doznanie jest tylko iluzją, (...) rozbraja zamkniętą w rzeczach energię”. Pisze również Z. Bieńkowski o wyrazistym modelu sensualistyczno-pojęciowym poezji S. Wasyla, o skłóceniu harmonii i budowaniu z niejednorodnych elementów. „Dynamika tych wierszy zawsze osobistych, zawsze wyrażających doznania jednostkowe, jest tak wielka, jakby poeta siłę wyobraźni czerpał z energii czucia i myślenia zbiorowości. Poeta mówiąc w imieniu własnym, mówi także w imieniu wspólnoty, żywiołu (...)”.
Sergiusz Sterna-Wachowiak***, recenzując „Obwód zamknięty”, wysnuwa wniosek, że świat poetycki Wasyla jest precyzyjnie ukształtowany, skończony. A Teresa Tomsia**** uważa, że poeta wręcz „prowokuje język, zmusza go, aby przedstawił więcej niż może powiedzieć skóra, kamień, śnieg, ale przede wszystkim szuka w nim nie piękna, lecz prawdy. U niego – powiada o autorze „Drzazgi słońca” - piękno objawia się przez prawdę. Nic nie istnieje dla samej ozdoby”.

Tych kilka przytoczonych opinii dosyć wyraźnie obrazuje zamieszanie, jakie Stanisław Wasyl wywołał swoją poezją. W sumie jednak docenioną, bo wybór wierszy poety otrzymał w 1989 roku (prestiżową nie tylko w środowisku marynistycznym) Ogólnopolską Nagrodę Literacką im. M. Borzymowskiego. Nie bez kozery w werdykcie jury zaznaczono: „Poezja ta wyraża żywioł morza, mówi o doświadczeniach poety żeglarza, człowieka pracy na morzu, ale wyraża także coś więcej. Jest zapisem przeżyć pokolenia dojrzewającego i formującego swoją ludzką i obywatelską świadomość w latach 1950-60 i zmagającego się z ograniczeniami tych czasów. Poezja ta jest głosem pokolenia, z którego wyłoniły się idee odnowy i odrodzenia duchowego, dzisiaj triumfujące”.
Do dziś w domowym księgozbiorze przechowuję Jego książki z prywatnymi dedykacjami. Ostatnia, podpisana piętnastego lutego tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku, wyróżnia się znamiennymi słowami: „(…) – abyśmy wyszli z tej Ziemi Ulro”.
Z tej ziemi rzekomo wyszliśmy, już nas tam nie ma, ale pozostały w nas niegojące się rany? W jednym z wierszy umieszczonym w wyborze zanotował:
Nagle zachwiało się to
co miało nadejść
i śmiech zaczął wypełniać
coraz bardziej dno.
A pamiętajmy, że było to przed 1989 rokiem. Na swój sposób prorocze słowa. Zresztą, w poezji Stanisława Wasyla – mniej lub bardziej zawoalowanej kodami rozpoznawalnymi dla biegłych obserwatorów poetyckiego słowa – było więcej. Po prostu ten poeta nie oglądał się na swoje czasy.

Niestety, od tamtego momentu, czyli od kilkunastu już lat, Stanisław Wasyl nie wydał żadnej książki. Po prostu umilkł.
Jest to spora zagadka. Tym bardziej, że chyba nikt nie wie czy nowe wiersze powstają. A jeśli tak, czy poeta zechce je kiedykolwiek opublikować. A może, jak sądzą niektórzy, przygniotła Go komercyjna rzeczywistość po historycznym dla naszego państwa roku 1989?
Bo trudno do zweryfikowanych faktów zaliczyć pojawiającą się od czasu do czasu informację, że S. Wasyl szykuje prozę.
Jedno tylko pewne. Poeta jest mało uchwytny nawet telefonicznie. Rozluźnił więzy towarzyskie i chadza sobie znanymi ścieżkami.
Swoją drogą nie wyobrażam sobie dawnego poetyckiego kompana na poetyckiej emeryturze. Dla kogoś, kto zasmakował w wyrafinowanych słowach, dla kogoś, kto miał (i nadal ma) swój znaczący udział w literaturze, wędkarstwo muchowe – któremu się podobno oddaje - może być tylko uboczną lub drugorzędną pasją.

Aż chciałoby się zawołać: Poeto, wróć na poetycki ring!

----------------------------------------------------
*Andrzej K. Waśkiewicz „Bez znaków szczególnych” - Życie Literackie 1979, nr 12
**Jerzy Dąbrowa „Ziemia – morze – wiatr” - Głos Pomorza 1982, nr 209
***Sergiusz Sterna-Wachowiak „Anatomia świata” - Twórczość 1975, nr 4
****Teresa Tomsia „Połączy nas tylko morze” - Pobrzeże 1990, nr 2

Latarnia Morska 3/2006