Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Cudoziemiec” Kazimierza Brakonieckiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 11, luty 2019

Irmina Kosmala

CUDOZIEMSKIE DOŚWIADCZENIE ŚWIATOLOGA

(…) bo sztuka to znaczy instynkt bo sztuka to życie bo sztuka to eksplozja
K. Brakoniecki, Cudoziemiec, s.312.


Czytanie czyjegoś dziennika, o którym wiadomo, że był pisany z myślą o wydaniu, to czynność dość przyjemna, bo pozbawiona zakłopotania, że potajemnie otwieramy czyjś podróżny worek i przeglądamy jego zawartość: prywatne manatki, listy, szpargały. W przypadku Cudoziemca Kazimierza Brakonieckiego czynimy to legalnie i bez skrępowania.

Autor przybliża nam trzy światy, w których dane mu było przez pewien czas pomieszkiwać. Będą to: francuska Flandria, francuskojęzyczny Quebek oraz Paryż. Nietrudno zauważyć, że w tych krajach nasz bohater czuje się świetnie, zarówno jako tłumacz współczesnej literatury francuskiej, jak i obserwator zastanej rzeczywistości.

Mamy do czynienia z turystą wykształconym, wrażliwym i – pomimo dojrzałego wieku – wciąż entuzjastycznym. Kazimierz Brakoniecki jawi nam się bowiem jako człowiek o wysokim kapitale kulturowym. Jest zarazem czułym obserwatorem, jak i kreatorem – widzem i twórcą.

Czytaj więcej: „Cudoziemiec” Kazimierza Brakonieckiego

„Trójka” Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 09, luty 2019

Leszek Żuliński

SAMOTNOŚĆ INTROWERTYCZNA

Już po raz trzeci trafia do mnie kolejny tomik Pani Agnieszki. I z chęcią wziąłem go w ręce, bowiem te wcześniejsze, które znam, były wielce obiecujące.
I teraz też się tego spodziewałem. Po przeczytaniu kilku pierwszych wierszy, pomyślałem sobie: ech!, gdzie te dawne czasy? Poeci pisali wiersze o Ojczyźnie, o Stalinie, o odbudowie Polski, o sprawach zbiorowych i ważnych. A teraz z wysiłku zbiorowego przeszli do własnego ego, do introwertyzmu.
Poezja stała się językiem duszy. Obnażaniem prywatności, poszukiwaniem sensów i zdarzeń immanentnych, a nawet intymnych; tańcem emocji.

Wczytajcie się w jeden z tych wierszy, pt. Natężenie: Jesteś w pokoju obok. ten dzień zmęczył cię / na tyle, żeby zamilknąć, oddalić się od wspólnego / czekania na cień rzucany przez wierzbę i owady / na słabo oświetlonym przez latarnie murze, / od tamtego życia, planowanego w poprzednim / życiu które nie jest tym życiem, czyli tamtym, / gdyż jest tym, nie tamtym wyczekiwaniem, ale jest. / a ty tkwisz w pokoju obok, nie wiem, co myślisz, / gdzie i z kim jesteś, co tam robisz lub nie. / powiedz: czy to już samotność? czy coś czego / nawet nie potrafię nazwać? myśl – miękkie czesanie / przestrzeni, zahaczenie, próbuję czytać poezję, / próbuję pisać poezję. miłość nie jest taka łatwa, / nic z tym nie zrobisz – głód i jego cienie.

Czytaj więcej: „Trójka” Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej

„W tym samym czasie” Leszka Szarugi

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 08, luty 2019

Anna Łozowska-Patynowska

SŁOWO – RAJ UTRACONY 

Liryka Leszka Szarugi zgromadzona w zbiorze W tym samym czasie jest układem zamkniętym, który prowokuje do zadania pytania o kondycję człowieka. Kompozycyjnie scalona opowieść o sytuacji family of man zdaje się jednak być wielokrotnie otwierającą się przed czytelnikiem słowną wariacją na temat świata zgładzanych co dzień i ratowanych wartości. Ten antagonizm staje się więc nie przypadkiem elementem konstytuującym, odczytywaną przez czytelnika na głos, historię niepokoju czy może raczej zapisem poetyckiego lęku przed całkowitą utratą dobra.

Utwór otwierający zbiór, „kopią tunel”, to przegląd scen z życia ludzi, kadrów, które stanowią momenty zwrotne ich „prywatnego żywota”. Komentuje to podmiot lityczny. Wyjaśnia on raz jeszcze swoje stanowisko w prozatorskiej formie, która znajduje się obok wiersza. „Ostatni znak równania”, dokonywanego w każdej z wymienionych sytuacji przez człowieka, prowadzony rachunek między sobą samym i sobą, stanowi ważny wymiar odwiecznego pytania, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Na nie jednak nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi. Bo to „postawione” samemu sobie „równanie” jest nie tylko nienazwane, lecz także niedokończone, tak jak wiersz kończący się słowami: „równania które”.

Czytaj więcej: „W tym samym czasie” Leszka Szarugi

Konkurs Poetycki im. Anny Świrszczyńskiej „Książkowy debiut poetycki”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 07, luty 2019

Organizatorem konkursu jest Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa.
W konkursie mogą wziąć udział autorzy, którzy nie wydali samodzielnej książki poetyckiej.

Na adres Organizatora należy przesłać zestaw wierszy opatrzony tytułem. Tematyka dowolna. Organizatorzy nie określają liczby wierszy w zestawie.
Utwory nie mogą być wcześniej publikowane w formie książkowej. Prace konkursowe należy przesłać pocztą oraz w wersji elektronicznej (szczegóły w regulaminie).

Nagrodą jest profesjonalne wydanie zgłoszonego do konkursu tomiku wierszy, spotkanie autorskie i promocja tomiku podczas 9. edycji „Nocy poezji”.

Czytaj więcej: Konkurs Poetycki im. Anny Świrszczyńskiej „Książkowy debiut poetycki”

„Mu!” Jacka Kowalskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 04, luty 2019

Anna Krasuska

SZUKAJĄC SZCZELINY DO ŻYCIA

Muszę wyjść w zieleń wypełnioną
wspomnieniami, śledzą mnie spojrzeniem.
Tomas Tranströmer Wspomnienia mnie widzą
(tłum. Leonard Neuger )

 Oset na wyspie, która mnie zna
trawa która nas przeżuwa
lustro, które mnie nagle objęło
Szepty mnie widzą
Przedpołudniowy upał mnie zapamiętał
jutro które nadziewa moje godziny

to tylko niektóre wyimki z wierszy Jacka Kowalskiego, zamieszczonych w tomie Mu! Nieprzypadkowo właśnie od zatrzymania się na nich rozpoczęła się moja powtórna lektura. Łączy te fragmenty odwrócona perspektywa. To nie podmiot liryczny, ale jego zewnętrzność, ta fizyczna i ta niematerialna, kreuje relacje świat – człowiek. Bo kimże jest człowiek w świecie? To pytanie tyleż odwieczne, co zbanalizowane, a poeci jedynie raz po raz podejmują próby zbliżenia się do odpowiedzi, i tak niemożliwej do udzielenia. U Kowalskiego człowiek może powiedzieć: jestem taki, jakim zapamiętał mnie przedpołudniowy upał, jakim widzą mnie szepty. Perspektywa zastaje odwrócona. Zwykło się oczekiwać, że to człowiek zna jakieś miejsce, a tu okazuje się, że to miejsce zna jego. A jeśli tak, jeśli człowiek „odbija się” nie tylko w lustrze, ale we wszystkim, co go otacza, otaczało czy spotka go w przyszłości, odbija się też w sobie, to jak on – tak rozmnożony – może scalić te ułamki siebie dla siebie?
Czy tyle jest człowieka w człowieku, ile udaje się zauważyć, zapamiętać innym? A co zostaje roztrwonione przez ów zewnętrzny świat?

Czytaj więcej: „Mu!” Jacka Kowalskiego