„Krajobraz spod zatrzymanych słońc” Andrzeja Wołosewicza

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 15, październik 2019 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

POEZJA SPOREGO KALIBRU

Wstyd się przyznać, ale dopiero po przeczytaniu tego tomiku oświeciło mnie, jak niezłym poetą jest mój kolega z ZLP Andrzej Wołosewicz. Ten tom wierszy pt. Krajobraz spod zatrzmanych słońc jest warty kilkukrotnej lektury. Jego bogata kulturowość, jego tematyka i refleksyjność to mocna strona tych wierszy. Klasyczna formuła poeta doctus rzuca się tutaj w oczy, ale też nie jest obarczona nutą nachalnego scjentyzmu. Wołosewicz potrafi sprawy ważne opowiadać bardzo komunikatywnym językiem. Tak czy owak: to są wiersze wysokiej klasy i przesłań. A na dodatek te wiersze nie są narcystyczno-egotyczne. Andrzej pisze o ludziach i sprawach, nie o sobie.
W wielu wierszach widać, jak bardzo żyje on literaturą. Ale ponad tym wiszą obłoki spraw istotnych. Wspomniana wyżej refleksyjność Autora rzuca się w oczy. Ego autorskie tutaj – podkreślam – nie triumfuje; już raczej rozmyślanie rzeczy wszelakich jest fundamentem tych wierszy.

Na początek przeczytajcie sobie utwór pt. Geografia cudów. Oto on: góry pagórki wzgórza, wzgórza łonowe świata / przez który chyłkiem przemykasz // napatrz się narwij naciskaj dłoni kolana księżyców / w kryształowej poświacie nocy // wróć, noc kryształowa brzmi zbyt brutalnie / dla tych co pamiętają Historię // nie pozwól więc by nawet ona / pisana była przez duże H zabrała radość nocy // radość widoków i powidoków / na wzgórza łonowe kobiet // które wciąż zdobywamy mimo zamętu słów / wśród muzyki pończoch fiszbinów i ud.

Bardzo piękny i czuły to wiersz, ale z postępem czytania natrafiamy na wiersze o wyjątkowo ważnych racjach i przesłaniach. Im dalej „w las” tym bardziej sensy tych wierszy tężeją. Ale zanim i to tutaj pokażę, to jeszcze zanurzcie się w wierszu pt. Dlaczego poeci nie są realistami. Klasyczny to utwór autotematyczny i – co istotne – o czułej aurze: Poeci nie mogą być realistami / gdyby byli nie pisaliby tych swoich wierszy / których nikt nie czyta chyba że / kilkoro przyjaciół i ewentualnie / jakiś złośliwy krytyk dla zaspokojenia / rządz swojej nienasyconej żółci / oraz jurorzy konkursów ale oni / to co innego im za to płacą // Poeci nie mogą być realistami / bo dziewczyn już nie podrywa się / na wiersze co najwyżej na smsy do czego / nie potrzebna jest znajomość gramatyki / a poza tym poeta to może nawet / i przewinąć dziecka nie potrafi bo jakoś nie spotkały wielkiej poezji na ten temat // Poeci więc nie mogą być realistami / i uchowaj nas Panie Boże aby kiedykolwiek / nimi się stali.
Ha! Sarkastyczny to utwór i napisany przez – jakby nie było – poetę. No ale my, krytycy, uprawiający także poezję stoimy – chciał nie chciał – w rozkroku między krytyką a poezją. O!, ciężka dolo nasza!
Nie bierzcie jednak mego sarkazmu za dobrą monetę. Figluję tu sobie co nieco, zaś co do Wołosewicza mam szczególną atencję. Jest fachowy, jest pracowity, jest cichy i skromny, jest kompetentny w tym, co robi.

Doprawdy chciałby wiele utworów Andrzeja tutaj zacytować, co niemożliwe. Więc jeszcze tylko jeden wiersz, pt. Psikus Barthesa, który zamyka ten tomik: Roland Barthes pisze tekst / zatytułowany „Śmierć autora” // to zabawne, mógł przynajmniej / napisać go jako R.B. // byłby wtedy bardziej wiarygodny / jeżeli inicjały mogą być takowe // w każdym razie przyznajmy Barhesowi / że zrobił psikusa i nabrał wielu // którzy wylali morze atramentu / na wymyślony przezeń koncept // nie wiedzieć czemu podpisując teksty / swoimi nazwiskami // po czym mija kilkanaście lat / gdy Roland Barthes (ten sam, ten sam) // pisze w książce „Sade, Fourier, Loyola” / autor jednak żyje // że co prawda żyje nieco inaczej / ale byłemu (w tej sytuacji) nieboszczykowi // chyba niezbyt to przeszkadza / chociaż nieznane są na razie // reakcje wszystkich którzy wcześniej / zbyt łatwo uwierzyli.
Świetny wiersz! Godny tego bym na początku napisał o Wołosewiczu poeta natus. I dlatego moja puenta brzmi tak: od kilkudziesięciu już lat piszę recenzje. Czasami wstyd opisywać to pitu-pitu lub inne kwiatki i chmurki.

Czy istnieje „poezja intelektualna”? Jasne, że istnieje, jednak w nie tak wielu tomikach ją napotykamy. Nam, krytykom, może to łatwiej przychodzić, może nas nawet obligować. A Andrzej Wołosewicz jest dla mnie krystalicznym przykładem tego typu talentu opartego na wiedzy i tej świadomości, że liczy się sens merytoryczny pisania. No i po prostu kompetencja, a nie tylko emocje i „uniesienia duszy”. Wiersze „intelektualne” i wiersze „emocjonalne” mają równe prawo istnienia – i niech to nam wystarczy. Ostatecznie każdy wiersz może być wierszem, jakim chce być. Byle był dobrym wierszem. W przypadku Wołosewicza mamy coś więcej.

Andrzej Wołosewicz „Krajobraz spod zatrzymanych słońc”, Zaułek Wydawniczy POMYŁKA, Szczecin 2019, str. 64

Leszek Żuliński

 


Przeczytaj też w ‘porcie literackim’ recenzję zbioru poetyckiego A. Wołosewicza Każdy Twój krok prowadzi nad Styks (2014) – pióra Edyty Kulczak