Rafał Jaworski "Wyznania nieomal ostateczne", Instytut Wydawniczy ŚWIADECTWO, Bydgoszcz 2009, str. 80

Kategoria: port literacki Utworzono: wtorek, 13, lipiec 2010 Opublikowano: wtorek, 13, lipiec 2010 Drukuj E-mail

Rafał Jaworski (rocznik 1952), urodził się w Sławkowie. Absolwent ceramiki krakowskiej AGH. Mieszka w Tychach. Wydał książki poetyckie Cywilizacja lepszego jutra (1991), Wierni i wybrani (2007). Laureat konkursów poetyckich, prozatorskich, eseistycznych. Tworzy obrazy sakralne. Można je obejrzeć pod internetowym adresem www.ikony.tychy.pl
Przysłany do redakcji LM trzeci tomik pod kiepsko brzmiącym tytułem Wyznania nieomal ostateczne budzi mieszane uczucia, choć nie jest pozbawiony walorów.

Na okładce, pod notą o autorze, znajdziemy dwie pochwalne opinie (wyimki) - Arkadiusza Kremzy i Macieja Dęboroga-Bylczyńskiego. Laudację kończy zdanie: "To poezja, która nie szuka poklasku, nie dopuszcza się wstydu, nie szuka swego... wszystko przetrzyma..."
Nie szuka swego? Trudno pojąć. Z tymi uwagami korespondują wersy R. Jaworskiego (utwór "Gdy ból się w zrozumieniu userdecznia"): A wiersze nachodzą mnie jak poetów,/ którzy muszą być zapomniani nie będąc odczytanymi./ Przyjmuję to jako udział w piekle/ wrażliwości, pośród dymnych zasłon/ rzeczy, zjawisk i słów./ Nie odsądzę się tym od pychy.
Ech, te odwieczne (i rzadko spełniane) tęsknoty i marzenia piszących...
Ale wróćmy do omówienia zbioru wierszy.
Stwierdziłam po lekturze: budzi mieszane uczucia. Dlaczego? Bo tyleż w tomiku plusów, co minusów. Minusami są wersy i strofy trącające o tanią publicystykę. Jak na przykład w tekście "Akta nieomal osobowe" (podczęść "Powinowactwo"), gdzie autor notuje m. in.: Zbieractwo jest zawodem/ równie dobrym jak fach fryzjera. Lepszym niż polityka,/ właściciela lombardu, a na pewno tych,/ co wciskają ubogim drogi towar/ lub załatwiają pracę, której nie ma. Niestety, podobnych kwiatków jest sporo. Aż chwilami wydaje się, że otworzyliśmy gazetę, gdzie zbanalizowane prawdy maceruje język żurnali.
Najlepiej wychodzą poecie wiersze (i to są plusy niwelujące minusy) osobiste, dotykające spraw "nieświatowych". Gdy mówi o domu, relacjach z bliskimi (m. in. z matką i ojcem), jak na przykład w pięcioczęściowym utworze "Wyznania intymne". Tam właśnie zaczyna się czuć ten poetycki nerw: bez sztucznych figur i demonstrowania konwencjonalnych trosk o kondycję natury ludzkiej.
A język tej poezji? Powiedziałabym: niewyszukany, ze stanów średnich, tylko momentami wymykający się spotykanej przeciętności.
Zatem na pytanie czytać czy nie czytać - jestem w rozterce. Bo nie wiem co odpowiedzieć.
Z małym zastrzeżeniem do tej uwagi: jeśli choć jedna iskra trafi się między stronami - mimo wszystko czytajmy. A tych iskier w przedstawianym tomiku R. Jaworskiego jednak trochę jest.

Wanda Skalska