Marek Wiśniewski "Teoria wszystkiego", Wydawnictwo FORMA i Stowarzyszenie OFFICYNA, Szczecin 2010, str. 50

Kategoria: port literacki Opublikowano: niedziela, 23, maj 2010 Drukuj E-mail

Nota na okładce książki powiada o M. Wiśniewskim (rocznik 1961): poeta, autor wystaw "wierszy graficznych" m. in. w Warszawie, Świnoujściu i Szczecinie. Jako dziennikarz i krytyk teatralny przez szereg lat współredagował z Przeglądem Teatrów Małych Form "Kontrapunkt". Jest laureatem kilkunastu ogólnopolskich i regionalnych konkursów literackich (Kraków, Wrocław, Szczecin, Koszalin, Zamość). Urodził się w Szczecinie, mieszka w Policach.
Właśnie wyszedł tom wierszy tego autora pod wielce obiecującym, a jednocześnie bałamutnym tytułem Teoria wszystkiego.

Bałamutność wywodzi się z zaprzęgnięcia do akcji wielkiego kwantyfikatora, który w życiu codziennym, ale też w literaturze, bywa nagminnie nadużywany (ach, te irytujące kwantyfikatory: zawsze - nigdy, wszystko - nic!). W pierwszym odruchu tak można pomyśleć, jednak lektura utworów pokazuje, iż poeta sięga po ironię - skuteczny neutralizator wszelkich zadęć.
Zresztą, ta ironia, dystans do siebie, świata, wreszcie języka, panoszy się w całym zbiorze - nadaje mu ton. To poezja całkowicie odarta z liryzmu, kostropata, przewrotna, czasem nawet ocierająca się o cynizm. A sam poeta, nieufny poszukiwacz, zdaje się nam mówić: nie wierzcie zastanej rzeczywistości i kulturowo wypracowanym wartościom.
Owa - wyłaniająca się dosyć boleśnie z kart książki - niestałość bytu domaga się nieustannej weryfikacji, także językowej. M. Wiśniewski na różne sposoby swej nieufności usiłuje dać wyraz. Czasami to przekonuje, czasami nie - jak za długo ciągniona gra. Albo zbyt nagminnie puszczane oko.
I trudno powiedzieć na ile demonstrowane postawy są autokreacją lub prowokacją. Także wnioski dotyczące nakładania masek mogą okazać się chybione.
Najciekawsze w tym poetyckim mikrokosmosie są te momenty, gdy twórca rozluźnia gorset ironii, zawsze jednak pozostawiając lekki lub mocniejszy osad gorzkości. Wtedy potrafi przeszyć czytelnika prąd. Jak w krótkim utworze "Dobry przykład":

oczywiście
że jest życie wieczne
któż nie chciałby żyć?
tych paru w ogóle
się nie liczy

przekonamy ich
namówimy
pobijemy
powiesimy

ukrzyżujemy


Wanda Skalska