Jolanta Szwarc „Tik-tak drobny mak” , Wydawnictwo KONTEKST, Poznań 2014, str. 50

Kategoria: port literacki Utworzono: piątek, 14, listopad 2014 Opublikowano: piątek, 14, listopad 2014 Drukuj E-mail


Agnieszka Kołwzan

PANTA RHEI

„Urodziłam się w maju w nie swoim pałacu. Żywili mnie rodzice, a kształciło państwo. Po latach, zgodnie z pragnieniem rodziców, wyszłam na ludzi i zaczęłam żyć na swoim./ Dodaję przychody do braków. Próbuję bezskutecznie rozwiązywać zadania z niewiadomymi. Egzamin dojrzałości okazał się niedojrzały dostatecznie, by dorosnąć do świata, zmierzyć się z nim, zważyć jego ciężar i unieść czas dany na chwilę, której przećwiczyć nie można. Żadnych prób. Tik-tak, tykają zegary […]” – ta metaforyczna autobiografia znajduje się na czwartej stronie okładki najnowszego tomiku poetyckiego Jolanty Szwarc Tik – tak drobny mak, opublikowanego w 2014 roku przez Wydawnictwo Kontekst z Poznania.

Zarówno tytuł zbioru jak i curriculum vitae autorki zawierają onomatopeiczny zwrot „tik-tak” naśladujący tykanie zegara, który nie tylko spina klamrą wnętrze książki, ale, jako metafora upływającego czasu, stanowi również motyw przewodni rozważań podmiotu lirycznego. Z drugiej strony, w tytule tomu znajduje się parafraza fragmentu dziecięcego wierszyka Siała baba mak, epitet „drobny mak” przypuszczalnie symbolizuje człowieka, który w tłumie mu podobnych jest przemijającą drobiną.

I rzeczywiście wnętrze zbioru wypełniają refleksje dotyczące doświadczania upływu czasu. Pierwszy utwór zatytułowany Drewniany ptak zawiera opis zamontowanej w zegarze kukułki, która obwieszcza kolejne godziny. Z tym że tu urasta ona do rangi metafory nieuchronnego i bezdusznego przemijania: „Nie rozwija skrzydeł./ Przybity do zegara udaje/ stróża czasu […],/ który upiornie tyka”.

Mijanie czasu przedstawiane jest za pośrednictwem różnorodnych metafor: cienia (Cień), kamienia (Żywy kamień), bursztynu (Liczę lata zawsze do tyłu), spranego swetra (A może wyrzucić), bomby zegarowej (Niesłyszalnie), powracających po latach wspomnień z dzieciństwa (Pod powieką, Matka), których mnogość i głębia ukazują na wiele sposobów ulotność i kruchość ludzkiego życia. Z przesłaniem poszczególnych utworów współgrają, przedstawiające zegar i wykonane z drewna ptaki, zdjęcia na okładce i wewnątrz tomu autorstwa Stanisława Szwarca.

Szczególnie ciekawie motyw przemijania został wykorzystany w wierszu Motyli czas: „Czy motyl odczuwa czas,/ tak bez zegara,/ czyta ze słońca i gwiazd/ motyli chmara./ Ciem,/ admirałów,/ cytrynków/ unoszą się skrzydełka./ Dokąd mam lecieć, dokąd?/ Martwi się mała ciemka/ i lata wokół płomyka,/ i krąży./ Jaki ma cel?/ Płomyk nadziei znika/ w zamkniętych oczach ciem”. Upersonifikowany motyl nocny, choć zastanawia się nad kierunkiem lotu, zbliżywszy się za mocno do płomienia, ginie. To symbol, od wieków przywoływany, ukazujący zarówno bezsens ludzkich dążeń jak i efemeryczność ludzkiego życia. Co ciekawe, w wierszu słyszalne są nie tylko rymy, ale i rytm, który tworzą z pewną nieregularnością pojawiające się naprzemiennie w wersach zestroje trzy i dwu akcentowe oraz względnie stała liczba sylab w wersie. Ta swoista sylabotoniczność utworu, we współczesnej polskiej poezji nieczęsto uprawiana, podkreśla pełen namysłu nastrój, a zarazem budzi nieodparte skojarzenia z liryką wieków wcześniejszych, na przykład z barokowym wierszem Daniela Naborowskiego, który napisał: „Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt – żywot ludzki słynie” (Krótkość żywota).

Formalno-treściowe nawiązanie do poezji dawnej zawiera m.in. wiersz Prrr…: „Czas jak spłoszony koń/ wyszczerza zad w galopie/ prze-/ tnie lata/ spod kopyt/ kurzu tuman/ pot, kurz, pęd/ szamot-/ a-/ jeszcze – nie/ jeszcze/ o-/ czyszcze-/ nie/ zad, ogon, kurz/ i już”, gdzie nagromadzenie rzeczowników, powtórzenia, przerzutnie i pokawałkowane słowa przydając wypowiedzi dynamizmu, odzwierciedlają szybkość, z jaką mija ludzkie życie. Lapidarnie podsumowanie śmierci, która nagle i niespodziewanie kończy egzystencję: „i już” oraz swoista gwałtowność przedstawionego obrazu mogą odsyłać do poezji Józefa Baki: „Nie dopędzisz wczora cugiem,/ Nie wyorzesz jutra pługiem./ Minęło, zniknęło!/ Bez zwrotu, powrotu” (Młodym uwaga).

Notabene odwołania do twórczości J. Baki upatrywać można także w wierszu Siała baba mak, w którym podmiot liryczny dokonuje trawestacji dziecięcej rymowanki: „tak czy siak/ każdy dzień się waha/ tik tak/ od brzasku do zmierzchu/ tak siak/ tik tak/ tak siak czy owak/ nie wiedziała jak”, by w ten sposób unaocznić upływ czasu i zarazem nurtujące człowieka od zarania dziejów pytanie egzystencjalne: jak żyć?

Wynikającej z upływu czasu starości poświęcony został m.in. wiersz Bal, gdzie w nieco humorystyczny sposób podmiot liryczny przedstawia taniec dwojga leciwych już ludzi: „Ja w lśniącej sukni, ty masz frak./ Sala balowa, orkiestra gra./ Mnie boli głowa,/ ciebie dręczy rwa”. Powtarzające się niczym refren niektóre wersy, rymy, podobna liczba zestrojów akcentowych i sylab imitują piosenkę, w rytm której poruszają się bohaterowie.

Mimo że upływ czasu to leitmotiv tomu Tik – tak drobny mak, sporo wierszy poświęconych jest innym problemom. Tryptyk Lot przedstawia refleksje zrodzone podczas podróży samolotem, podmiot liryczny chciałby niczym Ikar zbuntować się przeciw obowiązującym prawom, by dosięgnąć marzeń czy idei i zapomnieć o ziemi – „cmentarzu wszelkich istnień”. Z drugiej strony, lot nad ziemią pozwala przyjąć inną perspektywę, nabrać dystansu: „Minuty przewracają/ kartki z atlasu”. To, co dotychczas wydawało się wielkie i nieogarnięte, na wysokości dziesięciu kilometrów nad ziemią okazuje się małe i bez znaczenia.

Poetka, poza inspiracjami twórczością barokową, sięga również do tradycji romantycznej. Utwór Mąż, żona i wąż zawiera cechy ballady: poza tytułowymi bohaterami występuje narrator, liryczne fragmenty przeplatają dialogi, a akcję spowija aura fantastyki. Jak w biblijnym pierwowzorze kobietę kusi szatan pod postacią węża; w wersji J. Szwarc nakłania niewiastę do postawienia pewnych warunków mężowi: „Ona pościel rozkłada/ i tak do niego powiada./ Otworzę dla ciebie Eden,/ ale warunków mam siedem:/ – wężowi ukręć łeb,/ – zarób nie tylko na chleb,/ – kup biżuterii worek,/ – nie wychodź na mecze we wtorek,/ – zdjęcie moje noś,/ – no i wymyśl coś,/ coś, coś”… By epilog mógł zaskoczyć przyszłych czytelników tomu, zakończenia nie zdradzę. Ciekawych odsyłam do tomu Tik – tak drobny mak.

Jolanta Szwarc w swej najnowszej poetyckiej propozycji umieszcza wiele niespodzianek, swobodnie żongluje różnorodnymi stylami, nie waha się sięgać do dawnych estetyk; nadaje im współczesny wydźwięk, odświeża je, a tym samym wzbogaca swój literacki przekaz o nowy ton. Dzięki temu poświęcona głównie upływowi czasu książka ani na chwilę nie przestaje być interesującą.

Jolanta Szwarc „Tik-tak drobny mak” , Wydawnictwo KONTEKST, Poznań 2014, str. 50

Agnieszka Kołwzan