Sławomir Matusz „Podatek od nienapisanego wiersza. Wybór pism”, MDK Kazimierz, Sosnowiec 2016, str. 138

Kategoria: port literacki Utworzono: środa, 28, wrzesień 2016 Opublikowano: środa, 28, wrzesień 2016 Drukuj E-mail

Wanda Skalska

ŹLE NAPISANY WIERSZ CUCHNIE JAK NIEUMYTA LODÓWKA

Nie tak dawno opublikowaliśmy omówienie pracy zbiorowej Detektywi na tropach tajemnic liryki, poświęconej twórczości poetyckiej Sławomira Matusza. Gdy tu, proszę, rzecz nowa związana z autorem. A konkretnie samego autora: Podatek od nienapisanego wiersza. Tym razem to S. Matusz bierze na tapetę dokonania twórcze innych. Ale nie tylko. Bowiem książka, obok recenzji, zawiera szkice i eseje – o tematyce nie zawsze tyczącej literatury. Przyjrzyjmy się publikacji bliżej.

Jak wyjaśnia we wstępie autor, „Podatek od nienapisanego wiersza” to tytuł jednego z utworów poetyckich z tomu Piosenka o okienkach. Podwórko Szpilmana (o tym zbiorze poetyckim pisała na naszym portalu Anna Łozowska-Patynowska - przyp. red.). A na książkę składa się dziewiętnaście osobnych cząstek.

Po wstępie miniesej „Dlaczego Didache?” (o apokryfie z I wieku naszej ery), dalej „Spór z Tischnerem o koncepcję zła”, potem „Dusza a człowiek podziemny. Rzecz o pisaniu”, „Architekci śmierci” (Architekci kultury śmierci Donald de Marco, Benjmin D. Wiker), „70 lat w życiu Ewropy...” (W brzuchu wieloryba. Wybór esejów, reportaży, felietonów, szkiców i recenzji George Orwell Gandhi), „Whitman w supermarkecie – o wierszu Allena Ginsberga”, „W czarnej kołysce Samuela Becketta – monolog na dwa głosy”, „Poezja i mord. Kaskaderzy literatury”, „Hip-hop i rap – poezja odrzuconych”, „Śląski >Harleem< Edwarda Szopy”, „Róża na śmierć” (Chińska róża Edward Szopa), „Zbawienny postmodernizm”, „W hołdzie Kazimierzowi Dąbrowskiemu”, „Różewicz, moja matka...”, „Czy sowa jest tupolewem? O wierszu >Krzyk sowy< Feliksa Netza”, „Miodobranie, wierszobranie, dzianie barci. O sztuce bartnickiej w Puszczy Augustowskiej, Białowieskiej, Knyszyńskiej i Piskiej” (gorąco polecany przez autora szkic o historii bartnictwa, będący wstępem do albumu fotograficznego Romana Rogozińskiego Barć), a u końca dwa utwory poetyckie SM: „Podatek od nienapisanego wiersza” oraz „Dlaczego Didache”.

Już sam przegląd rozdziałów książki daje wyobrażenie o zainteresowaniach S. Matusza, daleko wybiegających poza poezję (choć z nią pośrednio i bezpośrednio związanych). Eseje i szkice aż kipią od polemicznej pasji, a także empatii wobec dzieł i dokonań innych twórców. Chciałoby się rzec: oto przykład na to, że poetom nie tylko poezja szumi w głowach i duszy. Słowem widzimy tu z czego poeta czerpać może. I jak do tego się odnosić. A to – mowa teraz o oglądzie czytelniczym – nie zawsze jest możliwe. Gdyż na ogół mamy do czynienia z „wypreparowanymi” utworami poetyckimi, które tylko niekonkretne „wizje” o inspiracjach twórczych budują. Gdy tu, w kontekście publikowanych wcześniej wierszy poety, widzimy więcej i lepiej.

Sporo tekstów w tej książce mnie pociągnęło. W tym między innymi esej „Dusza a człowiek podziemny. Rzecz o pisaniu” (skąd zaczerpnęłam tytuł omówienia). S. Matusz, snując rozważania o poezji i jej tworzeniu, między innymi powiada tak:

Problem  w tym, że większość pisanych wierszy nic ani nikogo nie ogrzewa i nie oświetla, ani nie daje schronienia. Cierpienie jest w nich zamykane w klatce pustych metafor, retoryki i konstrukcji językowych. Wabią tylko oczy – jak zepsute mięso w ładnym, kolorowym opakowaniu. Nie przypadkiem mówię o wierszu jako miejscu schronienia – bowiem wiersze Herberta, Miłosza, Różewicza czy Kawafisa dawały nam schronienie przed tyranami, a także przed tyranią języka i propagandy, którą chcieli nam narzucić. (…)
A trzeba pamiętać, że totalitarne zagrożenia zawsze istnieją. Te zagrożenia dla języka, i dla nas, przejawiają się w języku polityków, języku urzędników, języku wielkich korporacji i reklamy, języku gazet i salonów literackich.
Niestety, wiele wierszy nie daje nam takiego wrażenia. Pozostaje dalej aktualny problem, jak pisać takie wiersze, jak pracować nad sobą i nad tekstem, aby choćby w jakimś stopniu móc przeciwstawić się teranom i wszelkiej tyranii, jaką niesie ze sobą język. Język bowiem niesie ze sobą wolność, ale i groźbę zniewolenia.

Diagnoza niby oczywista, jednak wciąż z trudem docierająca do świadomości  konsumentów tak zwanej kultury wysokiej (bo w niskiej to problem żaden) – a w tym konkretnym przypadku do odbiorców (i twórców) słowa pisanego.

Jak informuje podtytuł książki, to „wybór pism”. Szkoda tylko, że nowa publikacja S. Matusza nie będzie miała szansy na przebicie się do dystrybucji szerszej, poza lokalne środowisko. Cóż, tak bywa z niszowymi wydaniami. Lecz wytrwałym poszukującym nic nie stanie na przeszkodzie. Podpowiem, opierając się na informacji ze strony redakcyjnej. Książkę wydano we współpracy z Miejskim Domem Kultury „Kazimierz” z siedzibą w Sosnowcu przy ul. Głównej 19 w ramach Sosnowieckiego Programu Wspierania Inicjatyw Kulturalnych. –  www.mdk-kazimierz.pl . We współpracy z www.fundancjakochanowskiego.pl
Czyli: kto potrzebuje, ten znajdzie.

Sławomir Matusz „Podatek od nienapisanego wiersza. Wybór pism”, MDK Kazimierz, Sosnowiec 2016, str. 138

Wanda Skalska

 

Przeczytaj też w „porcie literackim” naszego portalu recenzje zbioru wierszy S. Matusza Piosenka o okienkach. Podwórko Szpilmana (2014) oraz publikacji esejów i recenzji tyczących twórczości poety Detektywi na tropach tajemnic liryki (2015)