Danuta Bartosz „Zapach kadzidła (O. Tadeusz Hajduk OMI)”, nakład własny, Poznań 2013, str. 106

Kategoria: port literacki Utworzono: piątek, 02, październik 2015 Opublikowano: piątek, 02, październik 2015 Drukuj E-mail


Edyta Kulczak

NAS – ODWRÓCONE PLECAMI KAMIENIE PRZEMIEŃ NA NOWO W LUDZI

Tomik Danuty Bartosz Zapach kadzidła to monografia zainspirowana życiem jednego człowieka – duchownego o. Tadeusza Hajduka. To film biograficzny pisany poetyckim słowem, odsłaniający strona po stronie kadry rodzinnego albumu. Zgromadzone wiersze przypominają fotografie, fotografie ruchome (są zresztą komentarzem do autentycznych zdjęć rodzinnych księdza). Ewoluują one od opisu rzeczywistości widzialnej do uwewnętrznienia świata obserwowanego, zamienienia go w impresję przeżyć i marzeń, a następnie w uogólnienie i zuniwersalizowanie zjawisk do rozważań o wartościach ponadczasowych, wynikających z analizy ludzkich pragnień, tęsknot, postanowień. Poszukują odpowiedzi na pytania dotyczące życiowych wyborów, tajemniczości sił, które kierują ludzką wolą.

Mały chłopczyk / biegnąc z latawcem w ręku / patrzy w niebo / potyka się / upada i wstaje / chce poszybować / do bram nieba (“Złapać wiatr”, s.8).

Wiersze rozmawiające z fotografiami stają się wiwisekcją umysłu i duszy człowieka, właściwie bohatera konkretnie określonego i nazwanego, rozszerzają się jednak w perspektywę uniwersalną, jaką stanowią ludzkie zachowania, poświęcenie, obcowanie z boskością, hierarchizowanie celów i wartości, które wyznaczają drogę. Droga biegnie pośród traw i łąk, babiego lata, zadymionego kartofliska. Nad wszystkim srebrny sierp księżyca.

Człowiek wtapia się w pejzaż przyrody, staje się jej elementem. Sielskie obrazki - kapliczka przy drodze, maki, ustawianie się do rodzinnej fotografii, bezdomny pies, jaskółki na drutach, karmienie dziecka na werandzie, poranna mgła, zroszone liście na drzewach wpisują się w hymn na cześć człowieka i natury. Ta pieśń to panegiryk, jej melodię tworzą tylko szlachetne ideały, jakby nieszlachetne nie istniały. Ocala ona od zapomnienia wartości tradycyjne, uznawane przez wieki za dobre, kojarzące się ze stanem harmonii, ukojenia, budujące renesansowy obraz ideału „miary we wszem”, poszanowania rodzinnego domu, małżeństwa, uczciwości, pobożności. To także wyznanie głębokiej wiary. Podmiot liryczny utożsamiony z bohaterem lirycznym odkrywa tajniki wnętrza, mówi czasem w swoim, czasem w jego imieniu. Wszystko w konfesyjnym skupieniu, ciszy, jak spokojne delektowanie się każdym okruchem świata i myśli.

Obok mnie / jest Bóg / budzę się rankiem / i słyszę / śpiew ptaków / szum liści /  i dzwony pobliskiego kościoła (“Obok mnie”, s.92);

Żeby przenieść górę / trzeba zacząć / od małych kamyków (“Twój chleb”, s.67).

Afirmacja życia wyrażona hymnem na jego cześć jest w tym przypadku także pochwałą konkretnego człowieka, dowodem uznania dla jego postawy - czasem całkiem zwyczajnej - czynów, poświęcenia, przez nadanie mu cech prawie boskich:

Pochylone kłosy/ kłaniają się tobie (s. 77);

Bóg i kapłan/ - starzy znajomi (s. 79);

Niech będą pochwalone plony na glebie powołania (s. 83);

Niebu i Ziemi// oddać siebie//tak/bardzo/ że już niczym więcej nie zostać (s. 84).

W stylistyce modlitewnej, biblijnej, litanijnej autorka snuje refleksje nad zjawiskiem czy fenomenem powołania, dzięki któremu następuje zbliżenie człowieka z Bogiem, a nawet przemiana człowieka w Boga jako powtórzenie kreacyjnego aktu stawania się poprzez cierpienie, oddanie i dobre życie:

Na oczach Apostołów / Pokazałeś / że człowiek / może przemienić się w Boga // Nawet / nie śmiem pomyśleć / że w sobie mogę /  dojrzeć Boga / chociaż to realne / wszak stworzyłeś mnie / na wzór / i podobieństwo Swoje (“A ja?”, s.99).

Chronologia dziejów jednej rodziny, jednego człowieka, który z chłopca staje się młodzieńcem, człowiekiem dojrzałym, starcem; kapłanem służącym ludziom i Bogu, gdy spełnia jednocześnie rolę syna, brata, wuja - jest chronologią przemian mentalności i świadomości ludzkiej w ogóle. Czas przynosi zmiany. Arkadia bliskości, ładu iście czarnoleskiego skłania się ku dojrzałości, ale też ku bezładowi i niepokojowi dzisiejszych czasów, młodość chyli się ku starości i śmierci.

chociaż ucieka tradycja / Wrażliwość / wyniesiona z domu / nie gubi piór […] / Tymczasem / wnuk i prawnuk / wyrywając sobie z rąk / Joysticka / muszą pokonać / wirtualnego wroga (“Ptaki powracają”, s.73);

Przede mną/  droga tam/ skąd jeszcze/ nikt z ziemi nie wrócił (s. 78).

Stylistyka tych wierszy przypomina czasem poezję Wschodu. Uwagę zwraca powtarzająca się w wielu tekstach sentencjonalność, nieukrywany, nawet wyrażony z pewną egzaltacją zachwyt nad przyrodą, umieszczenie człowieka w środku jej organizmu, oczywistość istnienia i umierania, apoteozowanie wartości od wieków uznanych za najważniejsze, a także subiektywne uświadamianie sobie praw i prawd dawno odkrytych, należących do dziedzictwa całej ludzkości, wyrażonych w pełnych uniesienia maksymach, prośbach, pytaniach retorycznych do zjawisk i rzeczy.

Powracającym ciągle znakiem refleksji i zamyślenia jest cisza. Cisza - znak, ale też zjawisko akustyczne, czytane (odbierane, odczuwane) między słowami.

Cisza sprzyja usłyszeniu siebie, jest skarbnicą najcenniejszych wiecznych wartości.

Kojące wyciszenie / otwierając serca / pokonuje hałas / poskramia krzyk / Stawia drogowskaz / pokornego życia / od początku / aż do końca istnienia (“Usłyszeć siebie”, s.88)

Szepczą tajemne słowa / słyszą bicie serca / Jeszcze tylko / tę ciszę / uchronić (“*** Eleganccy, uśmiechnięci”, s.94)

Te wiersze to cicha historia - dzięki zamieszczonym zdjęciom zdaje się - kogoś znajomego. Daje ona ukojenie poprzez swoją zwyczajność, porządkowanie świata tradycyjnych wartości, w poetyce – przez jasną, przejrzystą, nieskomplikowaną frazę. Słychać w niej ciszę i śpiew ptaków odbitych w trawie.

Danuta Bartosz „Zapach kadzidła (O. Tadeusz Hajduk OMI)”, nakład własny, Poznań 2013, str. 106

Edyta Kulczak