Maciej Krzyżan „Poezja (nie)hermetyczna i podobne rytmy, czyli idąc dalej”, GALERIA AUTORSKA, Bydgoszcz 2015, str. 68

Kategoria: port literacki Utworzono: poniedziałek, 13, lipiec 2015 Opublikowano: poniedziałek, 13, lipiec 2015 Drukuj E-mail


Edyta Kulczak

ŚCIEŻKA POGMATWANA DO ŚWIETLISTEGO SZLAKU

Książka poetycka Macieja Krzyżana Poezja (nie)hermetyczna i podobne rytmy, czyli idąc dalej to piąty tomik autora. Otwierający go wiersz- modlitwa, właściwie litania do Boga, stanowiąca szereg próśb o rzeczy wielkie i małe oraz ilustrujący ją linoryt Jacka Solińskiego, przedstawiający symbol kreślonej palcem na piasku ryby, sugeruje poezję religijną. Tezę taką potwierdza także trójdzielna kompozycja – swoiste credo w apostrofach do Boga jako prolog (na początek lub koniec) – istota przemyśleń autorskich (idąc dalej) – oraz epilog (na koniec lub początek) - osadzona w ziemskości i człowieczeństwie parafraza Mickiewiczowskiego Polały się łzy me czyste, rzęsiste…, którą autor zatytułował "Syzyfowe prace". W środku, między początkiem i końcem, bohater – podmiot, człowiek zwyczajny, ale i byt stworzony przez Boga, przez niego rozumiejący świat.

Poezja (nie)hermetyczna to poezja zwyczajności, autor wyraża jasno swoje niezakamuflowane „ja”. Nie ma co tu drążyć słów i przypatrywać się im pod lupą – są proste, nie gmatwają rzeczywistości w gąszczu skojarzeń czy przepastnych metafor. Są słowem podanym na dłoni, rzuconym przemyśleniem, opowiedzianym sobie samemu wrażeniem. Czasem drażni zwykłość, powtarzalność, jakby niezauważona niedbałość w przekształcaniu związków frazeologicznych, parafrazowaniu wierszy, powiedzonek, przytaczanie obiegowych zwrotów, dobrze znanych znaków biblijnych, niewyszukanych motywów mitologicznych, pocięta w krótkie wersy fraza, ale autor już w tytule deklaruje prostotę. Choć deklaruje wcale nie tak prosto.

„(nie)hermetyczność” – pojęcie wyjęte ze słownika, zaprezentowane w formie modnej dzisiaj  w wierszach gry słownej w postaci przerzucanki- zgadywanki, nastawia odbiorcę w pierwszym odruchu na trud intelektualno- interpretacyjny. Zaprzeczenie ujęte w nawias wskazuje jednak na dychotomiczne rozumienie. Sugeruje i otwarcie, i zamknięcie. Autor manifestuje dualizm w wierszach dotyczących samej sztuki poetyckiej, w których piętnuje wiersze- łamigłówki, opowiadając się za poezją zrozumiałą i prostą, a jednocześnie pisanie traktuje jako otwieranie subiektywnego zamkniętego (hermetycznego?) świata twórcy:

irytuje mnie / poezja / hermetyczna / pisana dla / wybranych / i / wtajemniczonych // nie żebym był / profanem / ale wkurza mnie / ta daleka ludzkiej / rodzinie / pisanina („poezja (nie) hermetyczna”, s. 9).

Słowo ma być proste, ale wiersz - intymny świat twórcy, ten powinien być hermetyczny, szczelny osobistością przeżyć i myśli, czasem tylko otwierający okno wewnętrznego domu szerzej… Co dostrzeże tam odbiorca? Rozmowy z Bogiem o filozofii życia, ciało, przemijanie, strach przed ostatecznością, kobietę, miłość fizyczną, przyjaciół, poszukiwanie siebie, słabości zwykłego śmiertelnika, który lubi żyć wygodnie, martwi się o dzieci (boję się że / nie wskazaliśmy / naszym dzieciom / drogi/ / i będą / błądzić / po manowcach / szczęścia, s.29) i poezję - jako wyrzut „kombinowania dla siebie” między „obiadem dla rodzinki” a „sprzątaniem dziecięcego pokoju”(s. 22).

Podmiot dojrzewa, coraz lepiej rozumie swoją tożsamość, pozbawia się złudzeń, co prowadzi go od aktywności do pasywności: kiedyś myślałem że / się nie mylę, […] że / dużo mogę / i zawojuję świat // teraz przeciągam się / leniwie („kiedyś”, s.25). Dorasta nie tylko do życia, ale do wiary i Boga, nie boi się wyznać, że jego rozum „nie kłóci się z Objawieniem […] poprzedza wiarę”(s. 24). Jako człowiek dryfuje jednak od brzegu do brzegu, dając się ponosić chwilom raz życiowych pewności, raz zwątpień. Wszystko, co ludzkie…

gdybym / nie wierzył / o ileż łatwiej / byłoby mi / żyć // decydować / po swojemu / bez oglądania / się na Prawo („gdybym nie wierzył”, s. 37)

Wiarę pojmuje jako spętanie zasadami, wymaganiami, które ograniczają wolę i samostanowienie. Czasem staje się gestem iście boskim, Bóg uczy go dawania siebie innym, tym, którzy oczekują. Bóg wciela się w niego, po trosze on sam staje się Bogiem, realizując boskie założenia – „dać siebie z siebie Drugiemu”(s. 39), by znowu wyznać słabość w zmaganiu się z życiem i powątpiewanie w ciągłą opiekę Opatrzności:

nie potrafię / wędrować prostą / drogą // zwykle wybieram / zawiłe opłotki […] i z trudem / przychodzi mi / uwierzyć w Łaskę (s. 44)

płyną dni / a my / dom praca / praca dom / i chude portfele // a kiedyś / była wiara / w lepsze jutro / i dalekie podróże // odłożone / na później / marzenia // i trudna / zgoda na wyroki / losu // choć jakże / silna wciąż / pokusa / sprzeciwu („pokusa”, s.47)

To, co zwyczajne, przypisane z góry, staje się poprzez swoją zwyczajność nadzwyczajne, urasta do rangi heroizmu zmagania się z małym losem, za co podświadomie czeka się na nagrodę. Człowiek sam dla siebie szykuje pułapkę, w którą zamierza wpaść. Jest nią zbytnie pobłażanie własnej pokorze wobec bytu nadprzyrodzonego. W rezultacie, nawet przywary mogą przybierać kształt zalet, pod warunkiem, że jednostka jest ich świadoma, lub jeśli wskazują na przysługującą grzeszność, małość wobec wieczności i niepodważalnych zasad (biblijna marnotrawność).

Przy największym staraniu o zachowanie pokory, łatwo popaść w manierę samorozgrzeszania. Ma je stanowić uzmysłowienie sobie swojej marności wobec Boga, przerzucenie na Niego części odpowiedzialności za przypisany kształt istnienia, zaakceptowanie przez to swoich słabości, będące w pewnym stopniu przyzwoleniem na ich istnienie i gotowością na przyjęcie przewidywanego potępienia:

przepraszam / za książki / i płyty / za nałóg / trudny do / wyleczenia // który dałeś / piękno / i pokusę posiadania // wybacz / że ulegam (s.44), wszak jestem zwyczajnym człowiekiem stworzonym przez Ciebie… Postawa może wydawać się trochę sprytna i wygodna, niewskazująca na ascetyczny heroizm, ale jest niepodważalnie oczywista. Po to Dante, konfesjonały i nieustające przebaczenia…

niepojęty jest / i jest nieogarniony // gdy o nim myślę / czuję dreszcz tajemny // objawia się / w porządku Ziemi / i Kosmosu („deus absconditus”, s.53)

Tomik poetycki Macieja Krzyżana to przede wszystkim głębokie wyznanie wiary, odnajdywanie Boga w sobie, zasiadanie z nim do stołu, odchodzenie, cieszenie się z jego dzieła ( choćby w pszczole i kosodrzewinie), powtarzanie w życiu człowieczym dziejów Jezusa, widzenie w nim człowieka, który z lękiem przyjmował swój los i lęk przed tym samym w sobie (w moim Ogrójcu kielich goryczy ciągle czeka, s.52), zmartwychwstawanie w konfesjonale, uświadamianie sobie granicy dobra i zła w bilansie czynów i myśli. Jest i iluminacja, dotykanie jasności, uchylanie kurtyny, podglądanie i rozumienie tajemnicy, kiedy „rozstępuje się zasłona ciemności, za nią jasność przeczysta i łaska widzenia”.

Bóg staje się miarą wszechrzeczy, a człowiek na kolanach prosi, by stać się nie sługą, lecz choćby bratem sługi. Czysty przejrzysty obraz filozofii życia. „Pozostaje milczenie”.

Maciej Krzyżan „Poezja (nie)hermetyczna i podobne rytmy, czyli idąc dalej”, GALERIA AUTORSKA, Bydgoszcz 2015, str. 68

Edyta Kulczak

 

 

Przeczytaj też w „porcie literackim” recenzje wcześniejszych zbiorów poetyckich M. Krzyżana: Tymczasem wracam do swoich (2011) pióra Wandy Skalskiej oraz Rekolekcje, czyli zapiski z trzeciego piętra (2013) pióra Jolanty Szwarc