Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Homme fatal

Category: z dnia na dzień Published: Sunday, 21 April 2019

Ewa Popławska

„(...) Przyjechał panicz z dalekiej krainy spotkał siostry na łące, jak rwały kwiaty i zioła na wieniec. Ładna była najstarsza, lecz on upodobał najmłodszą sobie i chciał ją pojąć za żonę.
W dni kilka poszły siostry do boru zbierać jagody; najstarsza, rozmiłowana w paniczu, zabiła najmłodszą; próżno ją średnia obronić chciała. Wykopała dół głęboki; tam zwłoki martwe przysypała ziemią, przed rodzicami udając, że siostrę wilcy porwali. Nadjechał panicz, pyta o narzeczoną (...). Gorzko i żałobliwie śmierć jej opłakał, ale czas ukoił jego żale, a zabójczyni, pocieszając panicza, tyle zjednała sobie serce jego, że prosił o jej rękę i dzień ślubu naznaczonym został”.

- fragment baśni „Piszczałka” Kazimierza Władysława Wójcickiego

 
OSOBY:
Olgierd
Diabeł
Balladyna
Nefernefernefer
Lady Makbet
Kobieta
Czarty

Read more: Homme fatal

„Bura. Notatnik chorwacki” Bartosza Suwińskiego

Category: z dnia na dzień Published: Saturday, 20 April 2019

Leszek Żuliński

INTELEKTUALNY WĘDROWNIK

Czytam o Autorze: Bartosz Suwiński (ur. w 1985 r. w Kępnie) – poeta, krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych. Mieszka i pracuje w Opolu. Poezję, prozę, szkice krytyczne i artykuły naukowe drukował m.in. w „Twórczości”, „Odrze”, „Toposie”, „Frazie” i wielu tomach pokonferencyjnych. Wydał do tej pory sześć książek. Wygląda mi na to, że to klasyczny poeta-doctus.

Znałem już wcześniej tego Autora; napisałem z jego tomików trzy recenzje. Ta jest czwarta, a więc zabrałem się do lektury najnowszej książki Suwińskiego z ciekawością. Nietypowa sprawa… Tomik zawiera 140 tekstów napisanych prozą, choć „tłucze się” w tej prozie poezja. Większość tych tekstów można by zapisać w konwencji poetyckiej. I ja przede wszystkim tę poetyckość tutaj doznawałem.

Read more: „Bura. Notatnik chorwacki” Bartosza Suwińskiego

„Pomerania” kwietniowa

Category: z dnia na dzień Published: Friday, 19 April 2019

Czwarty tegoroczny numer kaszubskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Pomerania” (nr 4 [530] 2019) liczy – podobnie jak poprzednie - 68 stron. Plus 8 stron osobno paginowanego dodatku edukacyjnego „Najô Ùczba” (nr 4/126) - w postaci wszywki.
Co znajdziemy wewnątrz świeżego wydania? Między innymi:

Łukasz Grzędzicki: „Lekcja Lloyda Georga’a w gdańskiej sprawie” (‘Historia’);

Piotr Schmandt: „>Pielgrzyma< wyimki z lat przełomu” (‘Z pomorskiej prasy’);

Marek Adamkowicz: „Edmund Niklas – konspirator z Poczty Polskiej” (‘Historia’);

Stanisław Frymark: „Kaszubskie ślady w Libanie” (‘Powiązania międzykulturowe’);

Stanisław Salmonowicz: „Pruskie noce Aleksandra Sołżenicyna” ('Gawędy o ludziach i książkach');

Read more: „Pomerania” kwietniowa

E-sej o posttwórcy, czyli chyba zabrnęliśmy w ślepy zaułek

Category: z dnia na dzień Published: Thursday, 18 April 2019

Katarzyna Kuroczka

Odważyłam się niedawno wygłosić w towarzystwie pewnego pisarza oraz artysty wszechstronnego (malarza, dramatopisarza i reżysera w jednym) refleksję, do której doprowadziły mnie lata osobistego zmagania się z materią słowa, obserwowania od wewnątrz lokalnego środowiska literackiego, godziny rozmów z twórcami nagrodzonymi Nike lub Gdynią, które to godziny zaowocowały kilkoma obszernymi wywiadami prasowymi, wreszcie, ośmieliłam się wypowiedzieć refleksję, która urodziła się we mnie w bólu niczym perła w małżu pod wpływem walenia głową w beton nauki.
Otóż wszystkie te doświadczenia, obserwacje, lektury (naukowe i nie), przemyślenia, rozmowy etc. przywiodły mnie do następującego wniosku: „w swej najgłębszej istocie artysta – wszelki, ale pisarz szczególnie – jest po prostu egocentrykiem i nadwrażliwcem, który głównie kręci się wokół swoich własnych przeżyć, sprzedając je innym pod pozorem stwarzania nowej rzeczywistości, altruizmu, uszczęśliwiania ludzkości lub jej uszlachetniania, zbawiania świata, kreowania obiektywnego piękna (tylko, czym jest to ostatnie nie wiedzą najtęższe nawet głowy) i innych rozmaitych pobudek, z których jedyne prawdziwe (czego nikt oficjalnie nie przyzna) to ekonomia i sława”.

Read more: E-sej o posttwórcy, czyli chyba zabrnęliśmy w ślepy zaułek

Świeże ryby na bezdrożach*

Category: z dnia na dzień Published: Wednesday, 17 April 2019

Jacek Klimżyński

Nie ma pewności, że dzień w którym ostatecznie zostanie rozsupłana zagadka pochodzenia Galla Anonima, będzie dniem szczęśliwym. Zyskamy zaledwie połowę wiedzy, bowiem o losach kronikarza-poety po roku 1116 dalej nie wiemy nic, a ubożsi będziemy o piękne złudzenia, domniemania, hipotezy, a nawet o tak zwane niezbite dowody. Swoją drogą ci Francuzi potrafią... Choćby taki Francois Villon 300 lat później targany wyrzutami sumienia, dojmującym, lecz zawinionym ubóstwem i ogólnie fatalnym stanem zdrowia (jeszcze bardziej zawinionym), ledwie przekroczywszy trzydziestkę, gdzieś się ziomkom zapodział, ale przynajmniej zostawił datę urodzenia i „Wielki testament”. Gall zaś zostawił nas z niedokończoną „Kroniką polską”, bo kto miał tak udanie poetycko spisywać chwalebne czyny Bolesława Krzywoustego żyjącego jeszcze w najlepsze przez następne ćwierć wieku. Po prostu odłożył pióro, wstał i z niejasnych powodów wyszedł. Jedni mówią, że wrócił do siebie (to znaczy gdzie), inni utrzymują, że głęboko rozżalony poszedł przez Pragę czeską (choć Czechów wręcz nie znosił) ze swoi dziełem w zawiniątku, a tam współbracia zakonni chyżo dzieło skopiowali. Na szczęście, bo oryginału do dziś na oczy nie widzieliśmy. Jeszcze inni przekonują, że Gall opuścił padół ziemski pod przymusem natychmiast po zaprzestaniu pracy twórczej. Przestroga jakaś? W sumie dobre i to, bo o Villonie i takich wiadomości nie ma.
W tej całej zagmatwanej sprawie - śledząc krótkie dzieje Galla na ziemiach polskich - zdajemy się nie ogarniać istoty wojen pomorskich Bolesława Krzywoustego. Wojen świata chrześcijańskiego przeciw pogańskiemu Pomorzu, wobec którego świat ten miał zdecydowane plany, zakończone sukcesem „dobrze przygotowanych” misji Ottona z Bambergu w 1124 i 1128 roku.

Read more: Świeże ryby na bezdrożach*